Go Back
Kilka lat temu jeden z moich wykładowców na logistyce powiedział "ja to przed snem sobie zanurzam kurczaka w solance, następnego dnia piekę go po powrocie z roboty, włączam kuchnię+ i zjadam przynajmniej połowę na jedno posiedzenie, nic więcej mi do szczęścia nie potrzeba". Przez te wszystkie lata pamiętałam słowa Pana Czarka, ale jakoś nie miałam odwagi, bałam się, że kurczak mi się nie dopiecze, że wszystko schrzanię. Dziś postanowiłam jednak go zrobić. Zdjęcie jest, jakie jest, bo nie zamierzałam się dzielić tym przepisem na blogu, ale jak tylko ukroiłam pierwsze porcje i zjadłam kęs uznałam, że grzechem będzie trzymać takie cudo dla siebie. Uwierz mi, kurczak pieczony, który wcześniej był tylko wyjęty z solanki to coś przepysznego! Soczyste mięso o słonym smaku, zachowujące jednocześnie swoje naturalne smaczki - coś niesamowitego! Polecam Ci całym sercem, pamiętaj tylko, aby przestrzegać proporcji i czasu pieczenia. Jeśli spróbujesz, to koniecznie daj znać jak poszło, bo zżera mnie ciekawość!
Wersja do druku
Ilość - 1 kurczak

Składniki:

  • kurczak w całości (o wadze ok. 1,5 kg)
  • 2 litry wody
  • 120 g soli
  • odrobina oleju
  • trochę masła

Sposób wykonania:

  • Wlej wodę do dość dużej miski, wsyp do niej cała sól i wymieszaj tak, aby się rozpuściła. Zanurz w niej kurczaka (cały musi być zakryty słoną wodą), przykryj i schowaj do lodówki najlepiej na kilka godzin, choć mi ostatnim razem już po dwóch godzinach złapał dość dobrze solankę.
  • Wyjmij zamarynowanego kurczaka i wsadź do naczynia do zapiekania. Rozgrzej piekarnik do 180 stopni, wsadź do niego kurczaka i piecz ok. 90 minut. Mniej więcej w połowie pieczenia posmaruj go masłem.
  • Twój kurczak zapiekany z solanki jest gotowy. Nie był marynowany w klasycznych przyprawach, więc nie bardzo miało się co przypiec. Ja postępowałam zgodnie z tym, co napisałam i wyszedł mi pyszny, soczysty kurczaczek.