Prosta kuchnia jest niesmaczna?

14 września 2018opycha.pl

Jak już pewnie zauważyłeś, nie tylko lubię gotować, ale przyglądać  się co lubią jeść i gotować inni. Świetną okazją do takich obserwacji są grupy na Facebooku. Podpatruję co tam ludzi udostępniają, jakimi przepisami się dzielą i jak odbierają receptury udostępnione przez innych. Niestety dochodzę do wniosku, że co raz częściej mylimy pojęcie prostej kuchni z kuchnią szybką w wykonaniu. Do tego mamy skłonności do przesady, nadużywamy dobrobytu i dostępności składników, w wyniku czego gubimy naturalne smaki. Gdy sama udostępniłam swój przepis na pieczonego kurczaka z solanki miałam fantastyczny obraz tego, jak bardzo boimy się prostych potraw. Dlaczego więc uważamy, że prosta kuchnia jest niesmaczna?

dlaczego prosta kuchnia jest niesmaczna?

CZYM WIĘC JEST PROSTA KUCHNIA?

Zauważyłam, że często prostą kuchnię myli się z szybką kuchnią, a to dwie odrębne sprawy. Szybką kuchnię można zrobić z dziesięciu składników, ale nie będzie to już prosty smak. Prosta kuchnia może wymagać czasu, ale opiera się na jak najbardziej naturalnym smaku składników. Przykładem prostej kuchni będzie prosta jajecznica ze szczypiorkiem, natomiast jajecznica z całą górą dodatków to już kuchnia szybka, ale nie prosta. Ja już od jakiegoś czasu kieruję się zasadą „im mniej, tym lepiej”, stara się tak dobierać składniki, aby wzajemnie podkreślały swój naturalny smak, co nawet mogłeś już zauważyć po moich przepisach. Lista składników jest stosunkowo krótka, próżno szukać w nich przepychu.

DLACZEGO BOIMY SIĘ PROSTEJ KUCHNI?

Jak już wspomniałam, po udostępnieniu przepisu na kurczaka z solanki miałam okazję zaobserwować, jak ludzie reagują na prostą kuchnię. W przepisie jest tylko kurczak, osolona woda, odrobina oleju i masła. Mało, prawda? A gdzie Vegeta i inne złote proszki? No właśnie – to prawdziwa prosta kuchnia! Pod moim przepisem jeden Pan pytał, czy może dodać mielonej papryki, inna Pani, czy aby taki ubogi skład wystarczy, żeby to było dobre. Gdy wspomniałam, że wystarczy, bo dzięki temu czujemy smak kurczaka odpisała, iż teraz to naprawdę się zaczęła bać czy będzie jej smakowało. W czym tkwi problem? Nie znamy naturalnych smaków składników. Ja sama je sobie przypomniałam dopiero, jak wylądowałam na diecie lekkostrawnej z zalecenia lekarza. Dla niewtajemniczonych – dieta lekkostrawna zakazuje m. in. używania soli, ostrych przypraw, cebuli i wszystkiego, co lubimy najbardziej 😉 Właśnie wtedy poznałam naturalne smaki poszczególnych składników i myślę, że było warto się przemęczyć. Wcześniej sama gotowałam z przepychem, ale już nie zamierzam do tego wracać.

SMACZNIE JAK U MAMY, CZYLI JAK?

Często mówimy „smacznie jak u mamy”. Teraz czasy się zmieniają, mamy łatwy dostęp do egzotycznych przypraw i składników, więc chętnie z tego korzystamy. Ja mam 32 lata, więc pamiętam jeszcze czasy, gdy tak nie było. Fakt, że już lekko jak przez mgłę, ale pamiętam 😉 Moja mama kiedyś nie zasypywała kurczaka przyprawą typu „mieszanka do kurczaka”, nie używała curry, kurkumy i innych takich specyfików. Teraz dostępność produktów nasz chyba lekko oszołomiła… Pod moim wpisem na Facebooku jedna z Pań napisała, że tak samo przygotowuje karkówkę, tylko jeszcze ją lekko przyprawia. Na pytanie czym ją przyprawia wymieniła np. mieloną paprykę, kurkumę, chyba ze dwa zioła, sól, pieprz, musztardę… Przepraszam, dla mnie to już się nie łapie na „lekko przyprawione”. Smak karkówki w takim towarzystwie raczej odgrywa rolę drugorzędną. Nie ważne, czy dalibyśmy to do karkówki, kurczaka czy indyka, smakowałoby bardzo podobnie, tylko konsystencja by się zmieniła. Oczywiście nie mówię, żeby nie korzystać z dobrodziejstwa przypraw, tylko raczej zachęcałabym do umiaru.

O CZYM WARTO PAMIĘTAĆ GOTUJĄC PROSTO?

Jakość produktów ponad wszystko! Mało składników, ale jak najlepszej jakości. Nie każę Ci teraz wyrzucać wszystkiego z lodówki i kupować jedzenia za miliony monet. Mam na myśli to, iż jeśli masz sposobność kupić dużo lepszy produkt dopłacając np. złotówkę, to nie ma się co zastanawiać. Mamy niestety tendencję do kupowania więcej jedzenia niż jesteśmy w stanie „przeżreć”, wydaje nam się, że kupując (mówiąc wprost) gówniane produkty oszczędzamy, ale to tylko iluzja. Masa jedzenia ląduje w śmietnikach, Polacy przodują w statystykach o marnowaniu żywności. Zastanów się więc czy może jednak warto kupić mniej, ale lepiej. Przytoczę tutaj mój ulubiony przykład, z którego śmieje się już nawet mój kolega (tak Bartosz, o Tobie mowa…). Kupujesz ser feta? Mamy w sklepach produkt, który fetą nie jest, ale my wciąż sobie wmawiamy, że jest inaczej i chętnie go kupujemy. Ser typu feta z mleka krowiego, który jest słony jak cholera i ma konsystencję białej ciapy… Nie ładuj tego do koszyka. Ja dorzucam około złotówki i kupuję fetę, taką z mleka koziego i owczego, którą mogę rozkruszyć w palcach. Ma dużo lepszy smak i konsystencję, nie rozwala się w sałatce. Jednym słowem same korzyści. Tak jest ze wszystkim. Staraj się kupować produkty jak najbardziej naturalne, pełne własnego smaku i najlepiej w sezonie. Nie będziesz musiał zasypywać ich toną przypraw, żeby dało się zjeść! Pamiętaj też, że często im mniej, tym lepiej. Uczy mnie tego nawet Dominika z Kobiecej Foto Szkoły w temacie kompozycji fotograficznej – jeśli coś Ci nie pasuje i nie wiesz co, najlepiej odejmij jeden element. To samo dotyczy jedzenia.

Poprzedni post Kolejny post