Promocja "bliski koniec terminu ważności" na co zwrócić uwagę

Promocja typu „bliski koniec terminu przydatności” jest często spotykana w marketach i można na niej nieźle skorzystać! Mięso za pół ceny? Czemu nie! Tańsza bazylia, która i tak pójdzie na pesto? Super! Pamiętaj jednak, że trzeba zwrócić uwagę na kilka rzeczy, żeby nie żałować.

Promocja "bliski koniec terminu ważności" na co zwrócić uwagę
Obraz Gerd Altmann z serwisu Pixabay

To kiedy ten koniec terminu przydatności?

Przede wszystkim sprawdź dwie rzeczy. Pierwsza – czy na etykiecie z terminem widnieje napis „najlepiej spożyć przed”, czy „należy spożyć przed”. Ten pierwszy oznacza, że przekroczenie terminu o kilka dni (a czasem i dłużej) obędzie się bez większych konsekwencji. Jednak gdy jest napisane, że „należy spożyć przed”, to lepiej już uważać. Przyznam ci się jednak, że ostatnio upiekłam łopatkę wieprzową, która przekroczyła termin z określeniem „należy” o 3 dni i nic się nie stało (ale nie namawiam do powtarzania tego w domu). Kolejna sprawa – sprawdź datę! Teoretycznie to oczywiste, w praktyce nie patrzysz, wracasz do domu, odkładasz produkt i zapominasz. A potem się nagle budzisz jak ja z tą łopatką, że termin minął i spożycie jest ryzykowne…

Zdążysz to zjeść?

No właśnie, skąpstwo nie jest niczym dobrym. Jeśli chcesz kupić coś w promocji „bliski koniec terminu przydatności” zastanów się, czy zdążysz to zjeść. Oczywiście jak wspomniałam – ja mięso zamroziłam na kilka dni. Pamiętaj jednak, że zamrożenie tylko trochę przedłuża życie, nie czyni niczego nieśmiertelnym 😉 Weź sobie tę radę do serca, żeby nie wyrzucać jedzenia (czyli pieniędzy) do śmietnika.

Sprawdź etykietę, jeśli chcesz skorzystać z kasy samoobsługowej!

Kasa samoobsługowa ma swoje plusy i minusy. Plus jest taki, że czasem idzie szybciej, ale nie wszystko jesteś w stanie zrobić samodzielnie. Dlatego koniecznie sprawdź, czy przeceniony produkt ma naklejony nowy kod kreskowy. Jeśli masz naklejkę z wyraźnym napisem „promocja”, „obniżka” itp., a na tej samej naklejce jest inny kod kreskowy niż na pierwotnej etykiecie, to nie powinno być problemu. Możesz się jednak spotkać z tym, że na produkcie będzie tylko naklejka z napisami w stylu „-50%, bliski koniec terminu przydatności”. W takim wypadku może się okazać, że kasa samoobsługowa nie odejmie ci tych 50%. Wszystko dlatego, że sklep ma jeden kod kreskowy na wszystkie produkty i kasa widzi je w tej samej cenie. Wytłumaczę na przykładzie kurczaka. Masz na stoisku mięsnym kurczaki przecenione i te w normalnej cenie. Wszystkie mają ten sam kod paskowy na etykiecie, którą nakleił producent kurczaka. Te przecenione mają jeszcze obok naklejkę „obniżka”, ale bez drugiego kodu. Zatem kasa zaczyta normalną cenę. Jeśli pod napisem „obniżka” byłby dodatkowy kod, to kasa policzy rabat. To już jest kwestia logistyki sklepu. Jeśli im się chce – ułatwiają sprawę. Jeśli im się nie chce bawić w dodatkowe kody, musisz albo iść do tradycyjnej kasy, albo przy kasie samoobsługowej poprosić pracownika o naliczenie rabatu (ja nigdy tego nie robiłam, ale wydaje mi się, że masz do tego pełne prawo). A już w ogóle najlepiej sprawdzić cenę pod czytnikiem, teraz ich pełno.

Które markety, na co promocje?

Podpowiem ci czego możesz się spodziewać korzystając z mojego doświadczenia. W Auchan możesz kupić taniej m. in. mięso, nabiał, a nawet piwo. Jest to jednak sklep, gdzie promocyjne naklejki nie mają osobnych kodów, więc musisz zadbać o to, aby pracownik naliczył ci przy kasie rabat. W Tesco widziałam w promocji mięso, nabiał, a także warzywa, owoce, zioła, ciasta itp. W tym markecie produkty przecenione dostają osobne kody. W Lidlu jak na razie korzystałam tylko z promocji na mięso, ale z tego, co wiem, obniżają ceny także na inne produkty. Nie zwróciłam jednak uwagi na kody kreskowe, bo w moim Lidlu nie ma kas samoobsługowych. Gdzie szukać przecenionych produktów? Często leżą tuż obok tych nieprzecenionych (np. mięso w Lidlu czy Auchan). Zdarza się jednak, że mają wydzieloną strefę. W Tesco jest to często zbiorczy pojemnik na poszczególnych działach, np. z ziołami, warzywami i owocami na dziale warzywnym, nabiał i mięso w dziale chłodniczym. W Auchan mięso leży razem z tym bez obniżki, natomiast piwo i nabiał mają osobne kosze.

Uważasz te wpis za przydatny? Podziel się nim ze znajomymi, udostępnij na swoim Facebooku… Ja niestety mam ograniczony zasięg i nie wiem, czy uda mi się do nich dotrzeć bez twojej pomocy! 😉 

P.S. Lubisz promocje? Jeśli zapiszesz się na mój newsletter (i potwierdzisz zapis), dostaniesz materiały w formie PDF z krótkim poradnikiem na temat tego, jak mądrze korzystać z promocji! Możesz się zapisać tutaj!

Oceń wpis (5 / 3)

Podobne wpisy

31
Dodaj komentarz

avatar
  Subscribe  
najnowszy najstarszy oceniany
Powiadom o
Okiem Blondynki by McBlondi
Gość

Zdarza mi się korzystać z promocji tego typu, zwłaszcza, kiedy chcę spróbować czegoś nowego, co w standardowej cenie jest dosyć drogie. Jednak zawsze dokładnie sprawdzam daty przydatności, bo faktycznie można się naciąć. Już mi się kilka razy zdarzyło, że na takich promocjach, wylądowały produkty, których data przydatności kończyła się w dniu zakupu albo jeszcze wcześniej 😉 Ale jeśli kupuje się z głową, to można naprawdę skorzystać, a co najważniejsze – zrobić niezły deal 😀

Aleksandra Bohojło / Esencja
Gość

Promocje sa fajne, ale nie jeśli chodzi o jedzenie i kosmetyki. Muszę przyznać że jeśli chodzi o żywność to mam problem z kupowaniem czegoś z kończącą się datą przydatności. Wiadomo, że zależy co to jest, ale zawsze zwracam uwagę na etykiety. Również jeśli chodzi o skład produktów.

Psyche Tee - Wirtualny Gabinet Psychologiczny
Gość

Bardzo wazny jest pierwszy watek jaki podjęłaś. Ja się o nim dowiedziałam, gdy zaczęłam pracować w Sanepidzie 😉 I wtedy się okazało, że niemal nikt nie rozumie różnicy 😉

Sikorkowe Pasje
Gość
Oceń wpis :
     

Jestem handlowcem a raczej sprzedawcą już od wielu wielu lat i na prawdę warto zwracać uwagę na to co się kupuje. Świetnie opisałaś cały problem Aniu i w 100 procentach się z Tobą zgadzam. Jednak np. ciekawostką były dla mnie jogurty – oczywiście to było tylko moje doświadczenie – tak jak Ty zrobiłaś poniekąd z mięsem 😉 – kupiłam np. Bakomę i Zott. W Bakomie już dzień przed terminem pojawiła się pleśń, zaczął się produkt psuć a w Zott po miesiącu od daty był jeszcze zjadliwy – nic mu nie było. Zawsze się zastanawiam czy to ma związek też z… Czytaj więcej »

Gosia
Gość
Oceń wpis :
     

Ja ogólnie od dwóch lat bardzo zwracam uwagę na etykiety i dokładnie czytam . Związane jest to z moją rygorystyczną terapią żywieniową. Data ważności to pierwsze co sprawdzam, szczególnie na promocjach. Zwłaszcza teraz w okresie przedświątecznym wypychają stary towar z kończącą się datą przydatności

Myśli Potarganej
Gość
Oceń wpis :
     

Raczej nie kupuję produktow ze zbliżającym się końcem przydatności, bo jak słusznie zauważyłaś, nie zawsze zdążymy je potem zjeść. Omijam więc szerokim łukiem kosz z wyprzedażą w obiawie , że się skuszę. Za to mój facet lubi tam pogrzebać,ale nie odnotowałam zbyt wielu przypadków zakupów po tym grzebaniu 😉

Irena-Hooltayewpodrozy
Gość

Jestem, jakby to łagodnie powiedzieć, wariatką na punkcie sprawdzania dat przydatności.Sprawdzam wszystko, zwłaszcza produkty spożywcze i kosmetyki.Nauczyłam się tego w Szwajcarii, w której mieszkałam kilka lat.Tam w sklepach kilka godzin przed zamknięciem wiele produktów spożywczych ma obniżona cenę nawet o 50 %. Zwyczajnie w tym kraju jest bardzo drogo.Podobnie jest w Niemczech,gdzie pracuje od kilku lat.Mięso od razu idzxie do gara, gorzej z kosmetykami.Zdarzało mi się wyrzucać te przeterminowane.Teraz kupuję rozsądnie i często korzystam z promocji.

Dawid
Gość

W Auchan z tego co się orientuję to raczej odchodzi się od koszy. Przynajmniej z tego co widzę u mnie w pracy w tym supermarkecie. Może to zależy też od polityki konkretnego sklepu ale w innych sklepach marki też nie zwróciłem na to uwagi. A jeśli są to w formie wyspy a nie koszy (no ale wydzielone).