pasta kanapkowa, która będzie smakowała dzieciakom, tobie i staremu

Z czym kojarzy się pasta kanapkowa? Często z czymś mdłym, nudnym, i wbrew pozorom suchym. Jeśli jeszcze mowa o tych ze sklepu, to z chemią i świeceniem w nocy. Czytasz czasem składy? Ja kiedyś uwielbiałam pastę jajeczną jednego z producentów, którego kojarzy się raczej ze śledziami. Przeczytałam skład i pomyślałam, że w nocy już nie będę potrzebować świateł odblaskowych idąc koło szosy… Dlatego warto robić samemu, w domu.

pasta kanapkowa, która będzie smakowała dzieciakom, tobie i staremu

Pasty kanapkowe budzą naprawdę różne odczucia. Twoje dzieciaki (jeśli masz) będą marudzić, że to mdłe, że przecież nie lubią pasztetu i w ogóle ta cała pasta wygląda jak kupa. Twój stary za to (jeśli masz) będzie marudził, że znów się cały upier( tu wstaw dowolną końcówkę 😉 ), a poza tym nie jest królikiem, żeby żreć trawę (często pasty kanapkowe są bezmięsne, a te ze sklepu rzadkie). A co na to wszystko powie twoja stara (jeśli masz)? Oczywiście pomyśli coś w stylu „ja pierdzielę, znowu cały dzień przy garach…”.

Teraz każdą osobę, którą uraziłam określeniami „twój stary” i „twoja stara” z góry przepraszam, ale takie właśnie określenia często widzę i słyszę, gdy szukam opinii „normalnych” ludzi na tego typu tematy.

Jak zrobić pastę kanapkową, która zasmakuje każdemu?

Nie ma na to recepty, każdy lubi coś innego, ale możesz próbować. I w tych właśnie próbach zamierzam cię wspierać, bo pasty kanapkowe są naprawdę warte tych starań! To nie tylko świetny sposób na urozmaicenie kanapek, ale też sposób na „zero waste”, źródło substancji odżywczych i pozyskanie białka w codziennej diecie. Moje TOP 3 to pasta jajeczna, pasta z gotowanego kurczaka i suszonych pomidorów, a na sam koniec przedstawię chyba najbardziej kontrowersyjny z całego zestawienia humus! O tym czego nie lubimy w konkretnej paście, ale też dlaczego jednak warto spróbować przeczytasz poniżej.

Kanapkowa pasta jajeczna

Pasta jajeczna jest już tak oklepana, że nie powinnam nikogo zaskoczyć przepisem. A jednak to zrobiłam! Przede wszystkim tym, że robi się ją dużo szybciej, niż powszechnie znaną wersję, nie ma w niej tony zieleniny (więc argument z żarciem trawy odpada 😉 ). Moja pasta jajeczna jest puszysta, smaczna jak cholera, a do tego zdrowsza, bo bez majonezu. Zastąpiłam go oliwą, która też jest tłuszczem, ale ma kwasy omega zamiast całej chemii nawalonej przez producenta do majonezu (wciąż mało osób robi majonez w domu). Możesz posmarować nią kanapkę, a na wierzch dać np. pomidora, kiszonego lub konserwowego ogórka, kiełki czy co tam sobie chcesz. Jak widać na zdjęciu, ja dałam pomidorka i liście nasturcji. Nie muszę chyba przypominać, że jajko jest uważane za cudowny produkt, bo nie tylko jest smaczne i syte, ale też bardzo zdrowe! Na koniec dodam, że ta pasta jajeczna nie jest sucha, ale przy tym nie ma zbyt rzadkiej konsystencji, więc obalamy mit o tym, że trzeba się ubrudzić w trakcie konsumpcji 😉 Przepis na tą genialną pastę jajeczną znajdziesz tutaj!

prosta pasta jajeczna, jajka, śniadanie

Pasta kanapkowa z gotowanego kurczaka i suszonych pomidorów

Bardzo często widzę na grupach kulinarnych pytanie „co zrobić z mięsa z rosołu?”… Odpowiedzi to przeważnie pierogi, galareta. A takie wygotowane udka kurczaka świetnie się nadają na pastę kanapkową! Wystarczy je trochę dosmaczyć i podlać, żeby nie było sucho i mdło. I tu pojawiają się suszone pomidory w zalewie! Są mega wyraziste w smaku, a olej, w którym są zamoczone bardzo fajnie doda wilgotności do pasty. Napiszę wprost – tak samo, jak pasta jajeczna, tak i ta pasta cieszy się bardzo dobrą opinią wśród osób, które ją wypróbowały. Jeśli więc „stary” nie chce się czuć jak królik, to śmiało, rób mu pastę z mięcha, powinien być zadowolony, dzieciakom też pewnie zasmakuje 😉 Przepis na moją pastę kanapkową z kurczaka i suszonych pomidorów znajdziesz tutaj.

do kanapek, pasta kanapkowa, gotowane udka kurczaka, mięso z rosołu, suszone pomidory

Obalamy mity na temat humusu!

Humus to zło! Humus jest mdły! Humus jest dla wegetarian! Tak, często słyszę takie opinie. Do tego dochodzi jeszcze argument, że trudno się robi, że trzeba cieciorkę namoczyć (a co to w ogóle ta cieciorka?), że sezam znów się spalił… Kurde, a humus może być taki prosty, taki smaczny, wystarczy tylko dać sobie szansę! Ja przyznam się bez bicia, jestem leniem, nie lubię stać długo przy garach. Mało tego, z piekarnikiem różnie się dogaduję. Nie stawiam więc sobie poprzeczki wysoko, nie robię sama tahiny (pasty sezamowej), kupuję gotową. A co z cieciorką? Kilka razy zamoczyłam, kilka razy gotowałam, ale tu też nie jestem święta, lubię po prostu użyć takiej ze słoika lub puszki. Do tego jeszcze kilka dodatków, chwila w blenderze i gotowe! Pewnie teraz myślisz „dobra, czyli może być proste, ale pewnie mdłe i niedobre”. Może takie być, tym bardziej, jeśli wyszukasz jakiś przepis „z dupy” i nie wypróbujesz innego. Z humusem jest jak ze szpinakiem – źle zrobiony pozostawia ślad w psychice na całe życie. Ale warto się jednak przełamać i znaleźć swój humus idealny, bo ma więcej wartości odżywczych, niż by się mogło wydawać (w tahinie znajdziesz m.in. żelazo i magnez), cieciorka (i tahina trochę też) dostarczy nam białka, a poza tym pasta jest gęsta, więc tak łatwo się nie ubrudzisz 😉 Co do smaku, nie każdemu spodoba się smak czystego humusu, więc możesz go zmiksować np. z suszonymi pomidorami czy papryką (pieczoną lub opaloną nad gazem). Do tego przecież możesz dosmaczyć swoje kanapki takimi dodatkami jak pomidorek, cebulka czy kiszony ogórek (ja szczególnie lubię wersję z ogórem). Możesz kupić humus w sklepie, ale bez fałszywej skromności przyznam, że ja od dawna robię go samodzielnie i wszystkim smakuje (nawet staremu) 😉 Przepis na mój humus znajdziesz tutaj.

humus dla leniwych i początkujących łatwy smaczny prosty

To jak, przekonałam cię?

Pasty kanapkowe to temat rzeka. Nawet na moim blogu znajdziesz takie cuda jak pasta z wątróbki i jabłka, pasta z bobu, czy nawet pasta z sera pleśniowego (ta jest trochę rzadka). Warto szukać tych, które się najlepiej sprawdzają i włączyć je do codziennego menu, zamiast ciągle wałkować pieczywo z serem i wędliną. W kuchni nie może być nudno! Pamiętaj, że dobrem trzeba się dzielić, więc jeśli uznasz ten wpis za wartościowy, to puszczaj go w świat i udostępniaj gdzie się da! Jak zostawisz komentarz, też się nie obrażę 😉

P.S. Jeśli jesteś osobą, która przygląda się zdjęciom oświadczam – w trakcie robienia zdjęć nie ucierpiała żadna osa 😉

Podobne wpisy

2
Dodaj komentarz

avatar
  Subscribe  
najnowszy najstarszy oceniany
Powiadom o
Lilyfly
Gość

Pasta taka dobra, że nawet osa się skusiła 😀 A ja właśnie dojadłam moje kanapeczki z pastą jajeczną, Twój przepis zostawię chyba na „za miesiąc”, bo ostatnio składam się z samych jajek 🙂

Nie chcę sobie nawet wyobrażać, jak smakuje pasta jajeczna ze sklepu, już raz w akcie desperacji kupiłam z głodu sałatkę jarzynową, tę tonę soli i chemicznego a’la majonezu czułam chyba przez następny tydzień…