moda w czasach zarazy dzienniki epidemiczne

Znasz powiedzenie „nie ma tego dobrego, co by na złe nie wyszło”? A nie, to chyba było odwrotnie, czekaj… nie wiem, weź mnie popraw jeśli się mylę. No w każdym razie jak tak stałam przy oknie i podziwiałam piękno przepełnionych śmietników (genezę masz tutaj – klik!), przyszło mi do głowy, że i ja mogę coś ugrać na tej całej epidemii!

Moda w czasach zarazy?

Doszło do mnie, że teraz ludzie będą zwracać mniejszą uwagę na wygląd. Przecież i tak chodzą tylko do sklepu po prosukty niezbędne do życia. Wezmą zgrzewkę srajtaśmy albo 4-pak piwa i bochenek chleba, co by te zakupy zalegalizować i po temacie. Kto by się więc przejmował Guczczim czy innymi Luji Witonami? Czyżby ten koszmarny czas był drogą do spełnienia moich marzeń o stylówce a’la Big Lebowski? Nie wiesz kto to? Facet miał jaja, bo chodził na zakupy w gaciach, koszulce i szlafroku. Ja takich jaj nie mam. Wykastrowali mnie kurierzy i listonosze, którzy widząc, jak otwieram im drzwi koło południa w swoim stroju służbowym (czytaj: podomka) zaczynali rozmowę słowami „O, przepraszam, że obudziłem!”…

Czy to już? Czy już można?

Złapałam świetną okazję, aby wybadać teren. Pierwsze zakupy po zaostrzeniu ograniczeń. Trzech klientów na każdą kasę. Kolejki jak stąd do Kaliforni, to musi się udać! Przecież ci, którzy będą w sklepie, będą się tak spieszyć, że nawet nie zauważą mojej obecności. A ci w kolejkach? Będą zbyt zajęci powtarzaniem w myślach litanii bluzgów, jakby to miało skrócić ich oczekiwanie. No na bank można już chodzić w piżamie i nikt nie zauważy! Ale jeszcze nie dzisiaj, jeszcze chwilkę… Jak to powiedział Abraham Lincoln – „Dajcie mi sześć godzin na ścięcie drzewa, a poświęcę cztery z nich na ostrzenie topora”. Był dużo mądrzejszy ode mnie, więc wezmę przykład i zrobię rozeznanie. No to hyc, siatki w dłoń i lecimy na rekonesans!

Panie Rossmannie, dzień dobry!

Pierwsza kolejka. Przede mną tylko 4-5 osób. Idzie w miarę sprawnie. Tylko z tyłu jakiś pies szczeka. Ujada jak wściekły! A, no tak, bo jego pancia się oddala… I teraz szybka kalkulacja – prędzej wejdę do sklepu, czy od tego skowytu szlag mnie trafi? Ja to bym na miejscu tej kobity inaczej rozegrała sprawę. Najpierw zakupy, a potem osobne wyjście z psem. I tym sposobem godzinka poza domem zupełnie legalnie! Ale czekaj, zaraz, zaraz, kogo ja tu widzę? Znalazła się perełka! Między dziewczyną w leginsach, a kilkoma osobami w dresach jest i ona… Ciuchy może i nie z żurnala, ale staranny makijaż i fryzurka świeżo wygolona, jakby dopiero co wyszła z nielegalnego zabiegu od fryzjera! Czyżby to był wyjątek mający potwierdzić regułę? To jak w końcu, można już wyjść w tej piżamie, czy nie? A nie, czekaj, przecież to Rossmann! O głupia ja… Ta kolejka rządzi się własnymi prawami! Jak babka czeka pod drogerią, to pewnie, że uczesana i umalowana! Z resztą nie miałam okularów, pewnie sama się zgoliła. Krzywo.

Karotka.

Teraz prawdziwy test, kolejka numer dwa! Jak przyjdzie mi pod warzywniaka ufryzowana matrona, to z piżamy nici. Ufff… Jest kolejka, są dresy. Ewentualnie sprane dżinsy w przypływie ekstrawagancji. Tera to jo. Tak mogę czekać. No to czekam. Czekam. O, zaraz moja kolej. Ale co to? Widzisz to, co ja? No i musiała się znaleźć czarna owca! Przyszła taka jedna bez drugiej, w zwiewnej, kwiecistej bluzeczce, okularach słonecznych… Zawsze się znajdzie jakaś menda, która zdepcze twoje marzenia, zawsze! No trudno, kupię co trzeba i spadam. Trzeba będzie zrobić pranie, bo z piżamy nici, a te dresy, które noszę są przecież poplamione (a z dżinsów wyrosłam tydzień po ogłoszeniu kwarantanny). Ale czekaj, czekaj… Myślisz to, co ja? No tak, no pewnie! Przecież pani się nie wystroiła! Postawna kobitka, a ciepło, to i bluzka zwiewna, jak mogłam nie pomyśleć. No i te okulary… Przecież zarażamy się też przez oczy, a gogli nawet w szpitalach brak, to założyła to, co miała. Ufff…

Już ostatnia, dla pewności…

Ja wiem, miałam wracać. Ale jeszcze przejdę sobie koło rzeźnika. Tak co by wszystkie gałęzi handlu sprawdzić. Wiadomo, pod rzeźnikiem będzie multi kulti, kwiat osiedlowego społeczeństwa! O, widzę, widzę, stoją! Kolejka ciągnie się od drzwi do ulicy, zupełnie jak w PRL-u! To znaczy wiesz, ja to tam z PRL-u nie mam prawa zbyt wiele pamiętać, ale ocet do dzisiaj lubię, więc chyba jednak coś tam we mnie z tej komuny zostało… No ale nie o mnie, do rzeczy! Jak myślisz, jak wyglądała kolejka pod rzeźnikiem? Tak, dobrze myślisz! Jak wspomniałam – kwiat osiedlowego społeczeństwa, a w sumie to i krajowego, polskiego! Tak polskiej, patriotycznej kolejki dawno nie widziałam! Kilkanaście osób ubranych na szaro-buro, z nosem na kwintę. Twarze ich zmęczone, niezadowolone, a jedyne, co można z nich bez wątpienia wywnioskować, to głęboka refleksja spod znaku „Pani, po ile ten kurczak? A czemu tak drogo?”. Jest, mogę. Udało się. Piżamo, szykuj się, idę po ciebie! Ale…

Zawsze znajdzie się jakaś menda, która zdepcze twoje marzenia!

Zdębiałam. Daj mi chwilę, niech złapię tlenu. No serce mi stanęło! Pamiętasz, że w szkole funkcjonują dwie wersje „na zachętę”? Albo dostajesz jedynkę, tak na zachętę, albo piątkę, w tym samym celu. Czy jest w tym jakaś logika? Wszystko zależy od tego, jak sobie to wytłumaczysz. I ja sobie do tej pory tłumaczyłam wszystko. Babkę z pełnym makijażem i nienaganną fryzurą. Babkę w kwiecistej, zwiewnej bluzce i modnych słonecznych okularach. Tak, ja to rozumiem, to jest ta piątka na zachętę i jedynka na zachętę. Niestety zdarza się też nauczyciel, który nie będzie cię mamił pięknymi słowami. Dostaniesz pałę. Nie na zachętę, tylko dlatego, że nie chciało ci się uczyć. I taka nauczycielka, nie pozostawiająca złudzeń, właśnie ukazała się moim oczom! Okradła mnie ze wszystkiego, co sobie zbudowałam przez ostatnią godzinę. Tu, pod tym sklepem „Prosiaczek”. Nazwa nawet adekwatna, bo jaką trzeba być świnią, żeby się tak zachować? Widzisz ją? Widzisz? Szpilki z obcasem wyższym ode mnie (a mam metr sześćdziesiąt w kapeluszu, trudno to przebić!). Widzisz jej fryz? To nie są pasemka świeżo muśnięte słońcem, kurde, mamy początek kwietnia! Ale to nic. To jest kurde nic. Ja to bym sobie wytłumaczyła… Szpilki, bo w tanich trampkach pękła podeszwa. Pasemka, bo jej stary to malarz-tapeciarz i ćwiczy z farbą na małżonce, co by z wprawy nie wyjść. Ale sukienka… Sukienka nie pozostawiała pola dla wyobraźni. Króciutka, błyszcząca, z brokatowymi nitkami. Trochę udrapowana nad udem. Figura nawet całkiem niezła, nie powiem. Choć nie wiem dlaczego, ale przypomniało mi się powiedzonko „z tyłu liceum, z przodu muzeum”. Ale ta sukienka, no podsumowując jednym słowem – koktajlowa! No trudno. Sklepy są teraz czynne też w nocy. Będę robić zakupy w nocy. W piżamie, a co. Jak myślisz, czy kogoś zdziwi człowiek robiący zakupy o 3 nad ranem w piżamie?

Podobne wpisy

5 5 głosy
Oceń wpis
Subskrybuj
Powiadom o
guest
30 komentarzy
najstarszy
najnowszy oceniany
Opinie w linii
Zobacz wszystkie komentarze
Irena - Hooltaye w podróży

Oceń wpis :       Czekam na odcinek „Miłość w czasach zarazy”, to się będzie działo, bez piżamy-) Jak zwykle Twoje mistrzostwo sięgnęło zenitu. Chodzenie w piżamie cały dzień jest bardzo wygodne.Popatrz na takich Marokańczyków, mają na sobie tylko takie długie ubrania,przypominające koszule nocne.No i chodzą w tych dżellabach na okrągło i nikt na nich nie zwraca uwagi i jeszcze im turyści zdjęcia robią. Więc w piżamach, czy dresach też można. No a co Ty powiesz na to, jak ja przyleciałam z Australii z walizą szałowych ciuchów i na drugi dzień wyleciałam do Holandii z torebeczką.Linia lotnicza wymagała 10 kg, to… Czytaj więcej »

Irena - Hooltaye w podróży
Odpowiedz do  opycha.pl

Chyba z tych resztek, co mi zostaną z moich ubrań to sobie dżellabę uszyję, ale nie wiem,czy to wystarczy.Jakieś stare zasłony widziałam, to wezmę, ale nie mam maszyny do szycia.Jak skończę ręcznie, to sklepy pootwierają 😀

Irena - Hooltaye w podróży
Odpowiedz do  opycha.pl

Dobra,ale jak się rozpadnie po drodze do sklepu? 😀

Irena - Hooltaye w podróży
Odpowiedz do  opycha.pl

To wybiorę jubilera 😀

Kamila
Kamila
1 miesiąc temu
Oceń wpis :
     

Ło matko, ale się uśmiałam 🙂 Zacznij Ania jakąś działalność literacką na większą skalę, bo nieźle Ci idzie 🙂

Angelika
Angelika
1 miesiąc temu

Ciekawy pomysł ma felieton, czekam na kolejną część

Joanna
1 miesiąc temu

Fajny artykuł, ubawiłam się . Tak przy okazji, widziałam gdzieś ogłoszenie o konkursie literackim, na dzienniki czasu kwarantanny.

Rebel
1 miesiąc temu

Wyjątek potwierdza regułę, podobno. Niektórzy to się specjalnie z nudów odpicują do sklepu, a co! 😀

Zapowiedz
1 miesiąc temu
Odpowiedz do  opycha.pl

Teraz nawet wyjście, żeby wyrzucić śmieci, można potraktować jako wielkie wyjście. Każda okazja jest dobra! 😂 A co do zakupów w piżamie o 3 w nocy jestem jak najbardziej na tak. 😀 Jeśli już się zdecydujesz to czekam na wpis z reakcjami! <3

Okiem Blondynki by McBlondi
1 miesiąc temu
Oceń wpis :
     

To ja jestem zupełnie nie na czasie, z tą modą w czasach zarazy 😀 Ale też zakupy robię tak rzadko i jakoś mam takie szczęście, że trafiam na puste sklepy, że nie mam się komu przyglądać 😉 Z drugiej strony, ciężko się dziwić paniom, które na zwykłe zakupy, stroją się jak na wielkie wyjście. Teraz, każda najmniejsza okazja, żeby się odwalić, jest dobra 😉 W końcu na coś się muszą przydać te zakupy online, czyż nie? 😀

Ania z inmakeupbag.blogspot.com
Oceń wpis :
     

ciekawy artykuł choć zabrakło mi o modzie maseczkowej… 😉

blogierka
1 miesiąc temu
Oceń wpis :
     

Ja jakoś nadal w trybie podomka/dres i przyznam, że nawet fakt maski na twarzy polubiłam – mejkapu do biedry robić nie muszę :D.

blogierka
1 miesiąc temu
Odpowiedz do  opycha.pl

Ja weszłam na Alli obczaić maski i cholera – miałam pomysł na szycie a widzę, że tam już wszystko jest..smurteczek.

blogierka
1 miesiąc temu
Odpowiedz do  opycha.pl

Woow! Serio? 😀

Katarzyna Mierzwa
1 miesiąc temu

Hahha ha ej bo to trzeba się wystroić a jak tylko do sklepu można wyjść to co się ma marnować ;). A rossmanów się boję weszłąm do jedego na chwilę i jak zobaczyłam kolejkę i tych ludzi to uciekłam 😀

Privacy Preference Center

Advertising

Analytics

Other

30
0
Chętnie poznam twoje zdanie, zostaw komentarz!x
()
x