gdzie warto zabłądzić w Lublinie, zwiedzanie Lublina, Lublin na weekend, starówka

Na początku kwietnia miałam okazję wziąć udział w „turystycznym weekendzie”. Plan obejmował trasę Bydgoszcz-Radom-Lublin-Łódź-Bydgoszcz. To wszystko od piątkowego popołudnia do niedzielnego wieczora. Jak się słusznie domyślasz, wszystko w pośpiechu. Miało być zwiedzanie Lublina w sobotę i Łódź w niedzielę. Mało czasu? Z pewnością! Ale nawet w te kilka godzin da się poznać kawałek miasta, posmakować miejscowego życia. Dokładnie, posmakować! Jak czytasz mnie dłużej i nie wpadasz tu tylko zgarnąć przepis to wiesz, że ja nie zwiedzam muzeów, nie opisuję pomników. Zwiedzam miasta przez ich jedzenie, knajpki i bary. Chcę poczuć faktyczną atmosferę miasta. Podróże z przewodnikiem mnie nudzą. Możesz to uznać za prostackie, ale co zrobić… Na pierwszy strzał leci Lublin. Miałam co prawda wskazówki co warto zobaczyć od znajomej, ale już od początku poszliśmy trochę od dupy strony, więc plan się posypał. Stąd właśnie tytuł „Gdzie warto zabłądzić w Lublinie…” 😉

gdzie warto zabłądzić w Lublinie, zwiedzanie Lublina, Lublin na weekend, starówka

 

Jazzve, czyli kuchnia kaukaska w Lublinie

 

Do Jazzve trafiliśmy z moim towarzyszem trochę z przypadku. Fakt, to miejsce znalazło się na rozpisce od znajomej, ale tylko jako obiekt, który będziemy mijać. Szliśmy do browaru Perły i zauważyliśmy jakąś przedziwną konstrukcję. Domek, mały, zwykły, a do niego przyklejona jakaś altanka. Dla mnie to wyglądało trochę jak melina, ale zobaczyliśmy rychło w  czas neon „Jazzve”. Gdyby nie dopisek „kuchnia kaukaska”, to bym dała sobie głowę urwać, że to jakaś kafejka w jazzowych klimatach (i bym dzisiaj nie miała głowy 😉 ). Zaintrygowani zmieniliśmy plan i zamiast jeść w Perle weszliśmy właśnie tutaj. Jakież było nasze zaskoczenie, że wszystkie stoliki są zarezerwowane! Teoretycznie to nie było trudne, bo lokal bardzo kameralny. Z drugiej strony jak wspomniałam – nie wyglądał zbyt ekskluzywnie, tym bardziej jak miejsce, do którego trzeba się dobijać z rezerwacją. Udało nam się złapać stolik, bo do przyjścia gości z rezerwacji był prawie dwie godziny. Wybraliśmy zupę dnia, roladki z bakłażana z serem i orzechami, bakłażana faszerowanego mięsem i cziburek jagnięco-wołowy. Dokładny opis i ceny możesz znaleźć na profilu Jazve na Facebooku. W tej ostatniej pozycji szczególnie ujął mnie jogurt, który jest dodawany do tego dania. Nie do końca udało mi się uzyskać „instrukcję obsługi”, więc i polewałam sobie nim danie, i golnęłam „z centrali” 😉 Bardzo fajna sprawa, ale niestety tan (tak zdaje się nazywa się ten jogurt) był zrobiony przez szefową kuchni i mogłam kupić na wynos, ale raczej by tej podróży nie przeżył… Ja osobiście mogę polecić to miejsce, choć słyszałam, że ta knajpka miewa humory.

 

 

gdzie warto zabłądzić w Lublinie, zwiedzanie Lublina, Lublin na weekend, jazzve

gdzie warto zabłądzić w Lublinie, zwiedzanie Lublina, Lublin na weekend, Jazzve

Browar Perła i Perłowa Pijalnia Piwa, czyli znane piwo w nowej odsłonie

 

Wielu z nas pija piwo perła, ale niewielu wie, że browar Perła jest właśnie z Lublina. Ja słyszałam o tym jeszcze zanim u mnie można było to piwko nabyć, ale było to tak dawno temu, że sama o tym zapomniałam. Co jest takiego super w tym browarze, żeby drałować przez pół miasta? My tam dotarliśmy dość późno i poza sezonem, ale udało nam się rzucić okiem na to i owo. Zimą jest dostępne lodowisko (czyli się już nie załapaliśmy). Latem natomiast na terenie browaru można wziąć udział w imprezach i zasmakować streetfood’u (na to jeszcze się nie załapaliśmy). A co można robić cały rok? Można wyjść z terenu browaru na ulicę i wstąpić do Perłowej Pijalni Piwa. Jeśli myślisz, że dostaniesz tam zimny browarek w zielonej butelce, to jesteś w dużym błędzie. W tym miejscu możesz napić się piwa, którego raczej próżno szukać w sklepach. Warto na początek zamówić deskę degustacyjną, za którą my zapłaciliśmy 10 zł. Taka deska to cztery małe piwka, każde inne. Barman podczas serwowania opowiada co znajduje się w poszczególnym kufelku. Piwka są naprawdę różne, nie tylko od tego, które możesz kupić w sklepie, ale też od siebie nawzajem. W tej knajpce możesz tez zamówić coś do jedzenia. Ja zamówiłam ciastka czekoladowe. Z tego, co pamiętam, miały w sobie chmiel, który „brał udział” w produkcji piwka, ale nie dam sobie ręki uciąć (pamiętasz, jak było z głową, prawda?). Niestety nie mogę teraz znaleźć informacji, na ich Facebooku nie widzę tej pozycji, czyli całkiem możliwe, że menu jest „ruchome”. Widzę natomiast hot-doga, którego zamówił sobie mój towarzysz, Jachu. On jak widzi w menu papryczki jalapeno, to nie musi się długo zastanawiać. Tym razem nie było inaczej. Wypatrzył właśnie wspomnianego hot-doga, w którym miała być poza papryczkami też wieprzowa kiełbaska. Jakież było nasze zdziwienie, gdy się okazało, że to biała kiełbasa! Nie wiem jak u ciebie, ale w moim mieście biała kiełbasa musiałaby być wyraźnie wspomniana w menu. Gdyby ktoś dostał bez uprzedzenia białą zamiast klasycznej wieprzowej parówy, to mógłby być problem. Nas to jednak zachwyciło! W końcu coś innego, wyjście poza utarte szlaki, ahoj przygodo! 😉 no cóż ja mogę napisać, jedzeni bardzo dobre, piwko też bardzo spoko. Wystrój lokalu rewelacja! Ja niestety nie umiem oddać jego uroku na zdjęciach, więc zajrzyjcie do galerii na Facebooku (link do profilu podrzuciłam wyżej). Zdecydowanie jest to miejsce, które musisz sprawdzić, gdy tylko będziesz w Lublinie!

 

gdzie warto zabłądzić w Lublinie, zwiedzanie Lublina, Lublin na weekend, Browar Perła

gdzie warto zabłądzić w Lublinie, zwiedzanie Lublina, Lublin na weekend, Browar Perła

Pub Św. Michał i legendarne cebularze, czyli ostatni posiłek w Lublinie

 

Z tym ostatnim posiłkiem to trochę w dosłownie, a trochę w przenośni. Z Perły wyszliśmy opici i obżarci, bo przecież wcześniej zjedliśmy dwudaniowy obiad w Jazzve. Pamiętałam jednak, że jedna dziewczyna poleciła mi cebularze z regionalnego pub’u Św. Michał. Twierdziła, że najlepsze w Polsce. Do tego miejsca trafiliśmy tak samo przypadkowo, jak do Jazzve. Zabłądziliśmy w jakiejś uliczce szukając drogi do domu i okazało się, że w ten sposób trafiliśmy w okolice Placu Zamkowego. Na początku nie wypatrzyłam zamku, tylko właśnie wspomniany pub. Byliśmy objedzeni i opici, ale doszliśmy do wniosku, że trudno, jak najlepsze cebularze, to trzeba sponiewierać żołądki i się przekonać.  Zaproponowałam po piwku i koszyczek małych cebularzy, tak na spróbowanie. Jachu, mój towarzysz kategorycznie zapowiedział, że jak już tu jest, to musi zjeść normalnego, regularnego cebularza. Ja sobie natomiast wypatrzyłam w menu lubelskie flaki z małym cebularzykiem. Do tego oczywiście wymyślne piwko, bo to przecież pub. Cebularz zamówiony przez Jacha był mniej więcej wielkości pizzy i miał na sobie coś w rodzaju sałatki greckiej. Mój cebularzyk był nieco mniejszy od drożdżówki z cukierni, ale miałam za to porządną miskę flaków, w których dodatkowo były pulpeciki. Tak właśnie powinien wyglądać ostatni posiłek przed śmiercią 😉  No dobrze, a jak to wszystko smakowało? Cebularz całkiem dobry, ale flaki… rewelacja! Chyba najlepsze, jakie dotychczas jadłam. Nawet bez klopsików by takie były! Odpowiednio doprawione, ugotowane w punkt, bez zbędnego pitulenia 😉 Niestety nie przypadła nam do gustu forma obsługi, bo była jak dla nas zbyt hmmm, jak to nazwać… Formalna? Elegancka? W każdym razie wolimy, jak takie sponiewieranie brzuszków odbywa się w luźniejszych okolicznościach. Mimo wszystko warto zajrzeć i po prostu skupić się na smakołykach! Podrzucam oczywiście Facebooka pubu Św. Michał, bo tam jest i menu, i zdjęcia z lokalu.

 

gdzie warto zabłądzić w Lublinie, zwiedzanie Lublina, Lublin na weekend, pub Św. Michał

 

Na koniec Plac Zamkowy za dnia

 

gdzie warto zabłądzić w Lublinie, zwiedzanie Lublina, Lublin na weekend zamek

 

Nie wspomniałam dotychczas o kolejnym (tuż po ograniczeniu czasowym) utrudnieniu tej podróży. Otóż moja siostra lubi dostawać widokówki. „Wyżebrała” widokówkę z Radomia, więc musiała dostać i z tych ważniejszych miejsc. Niestety o ile w Radomiu łatwo się dało znaleźć czynną pocztę, o tyle w Lublinie mimo długich poszukiwań, konsultacji z Google Maps i obsługą informacji turystycznej nie bardzo. O dziwo kartkę i magnes na lodówkę udało się kupić w kiosku. Niestety zmieniały się akurat ceny znaczków pocztowych i to już okazała się przeszkoda nie do pokonania. Jest jednak jeden istotny plus tego polowania na placówkę pocztową. Mieliśmy okazję jeszcze na szybko rzucić okiem na Plac Zamkowy za dnia. Zupełnie inna atmosfera. Miejscowi artyści wystawiali swoje „dzieła” na widok przechodniów, uliczki mniej przypominały zdradziecki labirynt, a zamek tez prezentował się zupełnie inaczej…

gdzie warto zabłądzić w Lublinie, zwiedzanie Lublina, Lublin na weekend, starówka

Myślę, iż trzeba będzie urządzić jeszcze jeden trip do Lublina, ale tym razem co najmniej na cały weekend. Sporo osób poleca wpaść na Festiwal Sztukmistrzów. Podobno sporo się dzieje. Ja powiem tak – jeśli bez niego Lublin tętni życiem, wykazuje się kreatywnością (jak choćby pokazane na zdjęciu stojaki na rowery), to co dopiero tam się musi dziać w trakcie tego festiwalu?!

 

gdzie warto zabłądzić w Lublinie, zwiedzanie Lublina, Lublin na weekend, miasto

Podobne wpisy

37
Dodaj komentarz

avatar

  Subscribe  
najnowszy najstarszy oceniany
Powiadom o
Ula z prostoofinansach.
Gość
Ula z prostoofinansach.

Lublin to piękne miasto. Chętnie wpadamy tam z przyjaciółmi z Puław. Tak, że chętnie wykorzystam Twoje doświadczenia do poznawania nowych miejsc 🙂

opycha.pl
Gość
opycha.pl

Ula, zazdroszczę! Droga ode mnie do Lublina to prawdziwa wyprawa, właściwie drugi koniec Polski… Z drugiej strony jeśli Ty masz jakieś swoje ulubione miejsca, to daj znać, bo ja już dzisiaj wiem, że mimo odległości wrócimy tam na dłużej! 🙂

porcelaindoll.pl
Gość
porcelaindoll.pl

Piękne miasto, może niebawem się tam wybiorę 😉

opycha.pl
Gość
opycha.pl

Tak, ja nawet fragmentu starówki nie miałam okazji pokazać… Jak kiedyś zaproponowałam chłopakowi wyjazd do Lublina, to zapytał „a co jest w Lublinie?”… Odpowiedź brzmiała „no jak co, Lublin!”. I właśnie w czasie tej podróży zrozumiał o czym mówiłam 😉

Laotańskie Opowieści
Gość
Laotańskie Opowieści

Może będę w Lublinie w te wakacje, a wtedy wrócę do tego wpisu! Pozdrawiam 🙂

opycha.pl
Gość
opycha.pl

Wszystko zależy od sposobu, w jaki lubi się zwiedzać. Jedni wolą oglądać ruiny i muzea, drudzy błądzić w uliczkach, a trzeci zwiedzać modne lokale… ja lubię po trochu ze wszystkiego, choć najbliżej mi do serialu BBC z Anthonym Bourdain w roli głównej, czyli coś w stylu „Bez rezerwacji”, dlatego do moich wpisów podróżniczych warto wracać szczególne, jak lubisz też posmakować lokalnych przysmaków 😉

Laotańskie Opowieści
Gość
Laotańskie Opowieści

Anthony był moim guru – straszny żal nie będzie nowych „No reservations”…

opycha.pl
Gość
opycha.pl

przyznam Ci się, że jak się dowiedziałam o Jego samobójstwie, to złapałam takiego doła, jakiego ja sama bym się nie spodziewała… Miałam okazję słuchać wywiadu z raperem Vienio, który robił swój program w Travel Channel i mówi, że to ma być jego kontynuacja tego, co robił Anthony, ale nie okłamujmy się… Jak fajnie by Vienio nie prowadził swoich „COOLturystów”, to jednak Bourdain był jedyny w swoim rodzaju luki, którą po sobie zostawił nie da się uzupełnić nikim innym…

Dawid Ślusarek
Gość
Dawid Ślusarek

Nigdy nie byłem w Lublinie choć tak się je zachwala. Skoro się tak zachwala, to z pewnością jeden dzień to rażąco za mało na takie duże miasto.
Zapraszam wszystkich też do siebie:
http://xn--fotowojae-icc.pl

opycha.pl
Gość
opycha.pl

Lublin ma jedną wadę – sporo osób ma do niego po prostu bardzo daleko… Dlatego ja też trafiłam tam przy totalnie innej okazji. Ale tak, zgadza się, jeden dzień, a tym bardziej jeden wieczór to zdecydowanie za mało… Dlatego właśnie już dzisiaj wiem, że wrócę na całe weekend 🙂

Żółwim krokiem
Gość
Żółwim krokiem

Jestem fanką Perły, więc jak w końcu zawitam do Lublina to na pewno zajdę do browaru! 🙂 Szkoda, że tak daleko ode mnie ten Lublin…

opycha.pl
Gość
opycha.pl

Tak, to jest właśnie minus Lublina – dla wielu z nas to właściwie drugi koniec Polski. Jednak jak już trafisz, to wizyta w browarze będzie strzałem w dychę!

Joanna Baranowska
Gość
Joanna Baranowska

Jakie piękne wdzianka na stojaki rowerowe!

opycha.pl
Gość
opycha.pl

Prawda? 😀 Niestety nie mogłam ich wstawić jako pierwsze zdjęcie, a szkoda, bo to jedno z moich ulubionych z Lublina 😉 Tam poza takimi wdziankami są też np. bardzo ciekawe fasady budynków na starówce, ale niestety w tym pędzie nie było zbyt wiele czasu, żeby to wszystko obfotografować… następnym razem nadgonię! 🙂

Irena -hooltayewpodrozy
Gość
Irena -hooltayewpodrozy

Bardzo fajne wspomnienia.Wstyd się przyznac,ale mało znam Polskę, a już wschodnie rejony zupełnie nie.
W Lublinie mam bliską koleżankę, która ciągle mnie zaprasza.Pewnie się wybiorę, bo pora poznac troszkę własny kraj.Ciekawe miejsca pokazałaś.Wdzianka na rowery super.No i też mam daleko z Dolnego Śląska.
Ale zachęciłaś-)
Pozdrawiam!

opycha.pl
Gość
opycha.pl

Nie ma czego się wstydzić! Ja byłam w Lublinie w związku z postanowieniem z zeszłego roku, żeby częściej jeździć po kraju. Zawsze jakoś łatwiej mi było pojechać na Bałkany czy do Włoch na deskę zimą, a w Polsce bardzo niewiele widziałam… W ubiegłe lato zaczęło się właśnie od wiosennego wypadu do Gdańska, potem Wrocław, potem odrobina „wczesnych” Kaszub… Polska może być naprawdę fajna! 🙂

Irena -hooltayewpodrozy
Gość
Irena -hooltayewpodrozy

Wiem! Dzięki -))))

http://e-pakujwalizki.pl/
Gość
http://e-pakujwalizki.pl/

Byłam w Lublinie! Starówka bardzo klimatyczna, zaskoczyła mnie. Knajpki inne były, ale też dawały radę. Do tego bliskość Kazimierza i fajnego skansenu jeszcze bardziej uatrakcyjnia Lublin jako bazę wypadową. Też nie przepadam za wycieczkami z przewodnikiem, ale lubię przystanąć i posłuchać innych a chodzić swoimi drogami. Pozdrawiam:)

opycha.pl
Gość
opycha.pl

Ja wpisałam Kazimierz na listę miejsc do odwiedzenia, więc być może do zobaczenia na szlaku! 😉

trackback

[…] m. in. gruzińską), którą odwiedziłam podczas wypadu do Lublina (o wypadzie możesz poczytać tutaj). Mogę się pochwalić, że udało mi się osiągnąć pożądany efekt! Co prawda użyłam sera […]

Ewelina| blog wposzukiwaniu.pl
Gość
Ewelina| blog wposzukiwaniu.pl

Mam nadzieję, że w tym roku wybiorę się do Lublina! Umowiłam się wstępnie ze znajomymi i… nie mogę się doczekać:-) dzięki za porady@

opycha.pl
Gość
opycha.pl

Już zazdroszczę, bo sama chętnie tam kiedyś wrócę! Obawiam się, że przez te kilka godzin nie zdążyłam nawet dobrze liznąć Lublina, więc myślę, że możesz znaleźć jeszcze całą masę magicznych miejsc! 🙂

Ewelina| blog wposzukiwaniu.pl
Gość
Ewelina| blog wposzukiwaniu.pl

Mam nadzieję! Nie mogę się już doczekać 🙂

balkanyrudej
Gość
balkanyrudej

W Lublinie byłam tylko raz, w ramach mojej podróżniczej prezentacji. Nie miałam zbyt wiele czasu na zwiedzanie miasta, ale i tak mnie niesamowicie urzekło. W Lublinie jadłam z wegańskiej knajpce Umea 🙂

opycha.pl
Gość
opycha.pl

Olka, faktycznie Lublin ma w sobie to coś, co Cię przyciąga niezależnie od tego, ile masz czasu na wizytę. My też byliśmy tylko na chwilkę, a już chcemy wrócić. Niestety nie jadłam w tej knajpce, ale może ją znajdę następnym razem! Nie wiem na ile Ci smakowało, ale choć nie mam szczęścia do jedzenia na mieście, to ja w Lublinie trafiłam na same pyszności <3

Kasia z Wyspy Inspiracji
Gość
Kasia z Wyspy Inspiracji

Planuję się wybrać na Jarmark Jagielloński i trochę mocniej zwiedzić Lublin. Za pierwszym razem gdy tam byłam, zrobił na mnie duże wrażenie.

opycha.pl
Gość
opycha.pl

Jarmark Jagielloński to jest ten Festiwal Sztukmistrzów? Też bym chętnie w tym czasie zajrzała do Lublina, bo mam taką samą sytuację jak Ty -Lublin mnie zachwycił, ale miałam za mało czasu na zwiedzanie i w ogóle przebywanie w tym pięknym mieście. Niestety jak znam życie, moje plany rozminą się z rzeczywistością…

Asia/ LemurPodróżnik
Gość
Asia/ LemurPodróżnik

Ja napiszę tak: zwiedzanie uwielbiam pod każdą ip uważam, że żeby zagłębić się w dane miasto warto pójść i do muzeum i zobaczyć pomnik i posiedzieć w knajpkach, ale tych odsuniętych od głównych ścieżek, bo również uważam, że tam odbywa się prawdziwe życie miasta:)

opycha.pl
Gość
opycha.pl

Aśka, to bardzo fajne co piszesz, bo tylko pokazuje to, jak różnorodne mamy sposoby na podróżowanie 🙂 Wiesz, ja też nie wykluczam muzeów czy pomników, ale chyba jestem zrażona po wycieczkach szkolnych, z których i tak wracałam niczego nie pamiętając, a przy tym nie widziałam nic innego niż muzea, galerie, pomniki… Może faktycznie czas to wszystko jakoś ze sobą zacząć łączyć… 🙂

Asia/ LemurPodróżnik
Gość
Asia/ LemurPodróżnik

Hahah, tak wycieczki szkolne są specyficzne, chociaż niektóre naprawdę zapamiętałam całkiem fajnie – myślę, że jak wszędzie wszystko zależy od ludzi – jak będzie dobry przewodnik to zwiedzanie będzie super, jak nie to może faktycznie lepiej zostać w knajpce i chłonąc atmosferę miejsca:) A do Lublina wybieram się w najbliższej przyszłości:)

opycha.pl
Gość
opycha.pl

O widzisz, to będę musiała Cię podpytać o te muzea i pomniki, bo też planuję tam jeszcze kiedyś wrócić!

Asia/ LemurPodróżnik
Gość
Asia/ LemurPodróżnik

To się umawiamy, że ja skorzystam z twoich kawiarniani-piwnych podpowiedzi, a w zamian znajdę fajne miejscówki muzealno-zabytkowe:D!

opycha.pl
Gość
opycha.pl

Deal! 😀

zdalaoddomu.pl
Gość
zdalaoddomu.pl

Nigdy nie byłam w Lublinie, co więcej nawet w tamtych okolicach, ale w te wakacje może nadszedł czas aby wybrać się na weekend 🙂

opycha.pl
Gość
opycha.pl

Zazdroszczę, bo choć planuję wrócić, to nie wiem kiedy, a mogłabym tam spędzać co drugi weekend! Pozostałe weekendy chętnie spędzę we Wrocławiu 😀

Małe miasteczka Dee
Gość
Małe miasteczka Dee

Dla mnie rownież odwiedzanie lokalnych lokali i kafejek jest istotne w poznawaniu nowego miejsca. Muzea jednak też zwiedzam, choć tylko te, które mnie interesują, a przewodników, zwłaszcza takich prywatnych lubię bardzo. Ale świat byłby nudny, gdybyśmy byli tacy sami. Dzięki za rekomendacje, bede w tym roku w Lublinie to na pewno skorzystam. Zwłaszcza ta kuchnia kaukaska mnie zaintrygowała

opycha.pl
Gość
opycha.pl

Jak wspomniałam, podobno wizyta w Jazzve jest zależna od humoru obsługi, ale ja tam z pewnością bym jeszcze chętnie wróciła! <3