czy Świnka Pepa musi odejść

Wyobraź sobie sytuację… Stoisz w kolejce w mięsnym. Przed tobą stoi kobieta z dzieckiem. Jak by to powiedział Miłosz Brzeziński – jest to dziecko typu córka. No więc stoisz sobie w tym rzeźniku, a przed tobą babka z córką. W pewnym momencie nawiązuje się między nimi rozmowa.

– Kochanie, zaraz pójdziemy, tylko jeszcze kupię schab na kotleciki.

– O, na kotleciki, lubię kotleciki! A z czego jest ten schab mamusiu?

– Kochanie, schab jest ze świnki.

– Ze świnki? Jak Świnka Pepa?

– Tak, dokładnie słoneczko, schab jest ze Świki Pepy.

– O, to super, lubię Świnkę Pepę!

Co sobie myślisz, gdy to słyszysz? Mnie w pewnym stopniu by to rozbawiło. Jednak z drugiej strony też przeraziło. W każdym razie taki dialog musi wywoływać jakieś emocje, bo to nie są zmyślone zdania. Mój znajomy usłyszał tę rozmowę na dziale mięsnym w markecie i na tyle go ruszyło, że musiał mi o tym opowiedzieć.

czy Świnka Pepa musi odejść
zdjęcie wykonane przez Webandi, pobrane z serwisu pixabay.com

Czy Świnka Pepa musi odejść? Czyli o wychowywaniu w świadomości skąd bierze się mięso.

Nie będę ściemniać. Nie mam prywatnego dziecka typu córka. Nie mam też prywatnego dziecka typu syn. Mam natomiast siostrzeńca, który jest już nastolatkiem i zadziwia mnie, jak bardzo jest świadomy tego, czym się odżywia. Wie, że cukier jest we wszystkim. Niedawno mnie pouczył, że skoro nie jem białego cukru to nie znaczy, że nie jem cukru w ogóle, bo choćby fruktoza to naturalny cukier. Czy jednak jest świadomy, że kotlet, który leży na jego talerzu kiedyś miał nogi i ogonek? Myślę, że tak, bywał na wsi, widział świnię, ale pewna na 100% nie jestem. Załóżmy, że nie wie. Co teraz? Teraz są dwie drogi dotarcia do prawdy. Albo dowie się od nas, czyli od rodziny (mnie, matki, babki…), albo z internetów. Co lepsze? Obstawiam to pierwsze, bo internety dadzą mu pierdyliard wyników wyszukiwania i może kliknąć nie w ten, w który powinien. Internet jest jak papier, przyjmie wszystko. Taki młody człowiek może od razu strzelić gola i trafić na informacje o zwierzętach w ubojniach, które hoduje się niehumanitarnie. Może też naczytać się jakichś nieprawdziwych historii, które mają nabić kabzę komuś, kogo w sumie los zwierząt (a często i ludzi) nie obchodzi. Ale ten sam młodzieniec może się dowiedzieć, że owszem, kotlet schabowy kiedyś był żywy, dlatego należy docenić śmierć świni i traktować mięso z poszanowaniem. Jeśli jesteś rodzicem lub wychowujesz (niekoniecznie prywatne) dzieci, to niestety na Ciebie spada podjęcie tej ciężkiej decyzji. Powiedziałeś już swojemu dziecku, że Mikołaj nie istnieje? No, to teraz będzie tylko z górki…

Po co odzierać dzieci ze złudzeń i uświadamiać je skąd bierze się mięso?

Znasz nurt piątej ćwiartki? To wykorzystywanie wszystkich części zwierzęcia, tzw. od nosa do ogona. Dawniej to było coś naturalnego. Tak naturalnego jak to, że nie jeden dzieciak był świadkiem świniobicia czy kury biegającej bez głowy. Przynajmniej nie myślał, że filet z kurczaka jest produkowany od podstaw w fabrykach, jak np. wafelki. Dawniej od zawsze uczono szacunku do pożywienia, a tym bardziej do mięsa. Powody były różne, np. bieda, ale też fakt, że trzeba ubić świniaka, żeby były kotlety. Ubić, czyli po prostu zabić, odebrać życie. Uprzedzę twoje myśli, nie zamierzam namawiać do wegetarianizmu. Sama jem wszystko. Jadłam już bardzo różne mięsa i podroby, w tym móżdżek wołowy, więc raczej nie jestem osobą kompetentną, aby to robić. Staram się jednak nie wyrzucać mięsa, o ile nie jest to konieczne. Uczę się wykorzystywać podroby. Robię tak bo wiem, że jakaś świnka oddała życie za mojego schaboszczaka. Prywatnych dzieci też nie mam, więc nie będę cię pouczać, jak masz wychowywać swoje. Chciałabym tylko dać ci do myślenia. Skłonić do refleksji. Czy nie warto mówić dzieciom prawdy? Istnieje ryzyko, że młody człowiek podejmie decyzję o rzuceniu mięsa, ale podejmie ją świadomie. Nie pod wpływem namowy przez aktywistów, nie dlatego, że jakiś znany raper to poleca. A co, jeśli dalej będzie lubić kotlety? Super, wolna wola. Ale przynajmniej będzie jeść te kotlety z większą świadomością.

Przy okazji podrzucam tutaj przepis na bardzo dobrego schabowego, który może ci się przydać, jeśli dotychczas twoja pociecha częstowała pieska pod stołem 😉

Oceń wpis (5 / 1)

Podobne wpisy

8
Dodaj komentarz

avatar
  Subscribe  
najnowszy najstarszy oceniany
Powiadom o
Lilyfly
Gość
Oceń wpis :
     

Sama miałam fazę na weganizm (wytrzymałam 4 miesiące, jak na mnie to baaardzo długo), ale aktualnie dalej jem mięso i nie zamierzam tego zmieniać. Ogólnie nie lubię wyrzucać jedzenia, a już nie wyobrażam sobie wyrzucać mięsa i chyba to mnie najbardziej denerwuje w ludziach. Nakupują na 2 osoby tyle, że 10 by nie przejadło, a potem plasterek wędlinki hyc, do śmieci. Poświętujmy przy suto zastawionym stole na Wielkanoc, jak się zepsuje to trudno, przecież to „tylko” jedzenie…. Mięso to dla mnie coś, co musi zawsze być zjedzone – zwłaszcza dlatego, że zwierzę umarło po to, bym miała co jeść. Chociaż… Czytaj więcej »

Aleksandra Załęska
Gość
Aleksandra Załęska

Syn, pięć lat, wie skąd jest mięso, wie, że świnka, kurka umiera, zebyśmy mogli je zjeść. Na razie ma fazę na niejedzenie mięsa, ale raczej wynika to z buntu pięciolatka niż świadomego wyboru. Z dziećmi warto być szczerymi, bo potem mogą nam mieć to za złe, że je okłamywaliśmy

MamAsia
Gość

Uświadamianie o pochodzeniu mięsa dopiero przed nami. Wprowadzenie już mamy, podobne do Twojego siostrzeńca;) co do okłamywwnia dzieci, staram się już teraz być od tego jak najdalej

Miye's Imaginations
Gość

Myślę, że wszystko przed nami. „Przynajmniej nie myślał, że filet z kurczaka jest produkowany od podstaw w fabrykach, jak np. wafelki.” Całkiem możliwe, że nauka w ciągu najbliższych lat pójdzie tak bardzo do przodu, że niczym w powieściach SF będziemy hodowali samo mięso bez uczestnictwa zwierząt w tym procesie.