wywiad z Magdaleną Widłak-Langer z Wirtualnego Gabinetu Psychologicznego psychetee.pl

 

wywiad z Magdaleną Widłak-Langer z Wirtualnego Gabinetu Psychologicznego psychetee.pl
zdjęcie dostarczone przez Magdalenę Widłak-Langer

Dzisiaj w cyklu „10 pytań do…” goszczę Magdalenę Widłak-Langer, która prowadzi stronę psychetee.pl. Magda jest psychologiem, jednak myślę, że trochę odbiega od stereotypów, które wiążą się z tym zawodem. Jak wiesz, w tym cyklu chcę pokazać fajne (moim zdaniem) miejsca w sieci. Skąd zatem pomysł na wywiad z psychologiem? Do Magdy trafiłam jakiś czas temu. Nie szukałam terapeuty. Magda poza Wirtualnym Gabinetem Psychologicznym prowadzi także blog i właśnie dzięki temu nawiązała się nasza wirtualna znajomość. Same artykuły to nie jedyny powód, dla którego zaprosiłam Magdę. Po wymianie kilku komentarzy okazało się, że często mamy podobne spojrzenie na różne tematy, skoro więc lubisz czytać mojego bloga, to myślę, że Ją też polubisz 😉

wywiad z Magdaleną Widłak-Langer z Wirtualnego Gabinetu Psychologicznego psychetee.pl
zdjęcie z zasobów Magdaleny Widłak-Langer

Magdalena Widłak-Langer z zamiłowania i zawodu psycholog patrząca na człowieka holistycznie, zafascynowana światem relacji i komunikacji różnego rodzaju. Pracuje w nurcie psychologii pozytywnej, skupiając się na zasobach, a nie brakach klienta. Projektuje i realizuje warsztaty dla rodziców, nauczycieli i terapeutów w całej Polsce. Regularnie pisze dla prasy, portali oraz na blogu. Prowadzi sesje zdalne w Wirtualnym Gabinecie Psychologicznym, założycielka www.psychetee.pl, ambasadorka Lekcji Akceptacji oraz współtwórca książki „Lekcja Akceptacji. Poznaj. Zrozum. Zaakceptuj”. Nauczycielka i miłośniczka jogi, minimalizmu, zdrowego stylu życia i mruczących kotów 😉

Wywiad z Magdaleną Widłak-Langer z Wirtualnego Gabinetu Psychologicznego – psychetee.pl

Cześć Magda! Cieszę się, że zgodziłaś się odpowiedzieć na moich 10 pytań. Muszę się przyznać, że to nie pierwszy wywiad z tego cyklu, ale Tobie trafiły się chyba najdłuższe pytania! Oczywiście w dużej mierze dotyczą one zawodu psychologa, ale coś mi mówi, iż odpowiedzi mogą wiele dać także osobom, które nawet nie myślą o terapii 😉 No dobrze, zaczynamy!

Opycha.pl: W jednym z wywiadów powiedziałaś o sobie, że jesteś psychologiem szczęścia. Co to oznacza w praktyce?

Magdalena Widłak-Langer:

Cześć Aniu, dziękuję za zaproszenie do rozmowy:)

W praktyce to oznacza, że pomagam ludziom budować życie tak, aby byli szczęśliwi. Pracuję z różnymi osobami – doświadczającymi silnego stresu, straty osoby bliskiej lub pracy, odczuwającymi brak satysfakcji z życia, nie potrafiącymi odpowiedzieć sobie na pytanie „kim jestem?” lub „czego potrzebuję?”, osobami LGBT+ oraz ludźmi, którzy borykają się z ogromnym lękiem przed odrzuceniem i oceną. Czasami zdarza się, że trafia do mnie osoba, która mówi „nie potrafię powiedzieć z czym przychodzę, jednak wiem, że nie chcę by moje życie nadal wyglądało tak, jak wygląda teraz”.
Jednym z moich zadań jest pomóc tym osobom w taki sposób, by mogły one wieść życie tak, by było ono jak najbardziej wartościowe i wzbogacające (emocjonalnie, społecznie).

Dlatego tak często pracuję w obszarach związanych z komunikacją, nawykami, akceptacją, odpuszczaniem, uważnością, krytyką (krytyczne ocenianie innych i siebie; praca z wewnętrznym krytykiem), poczuciem własnej wartości, przekonaniami, asertywnością, budowaniem zdrowych relacji (w tym relacji rodzic-dziecko) oraz odpoczynku (wielu z nas nie wie jak odpoczywać, żeby naprawdę odpocząć).

Opycha.pl: W każdym zawodzie panują jakieś stereotypy. W Twoim już chyba klasyk to „do psychologa chodzą wariaci”. Drugi, który poznałam, gdy sama przez chwilę uczyłam się psychologii to ten, że psychologiem zostają ludzie, którzy mają problemy sami ze sobą. Jak się do nich odniesiesz? A może znasz jeszcze jakieś inne, ciekawe stereotypy?

Magdalena Widłak-Langer:

Tak, ten pierwszy stereotyp ma się naprawdę dobrze, choć przez ostatnich 15 lat wiele się zmieniło. Przez miniony rok trafiało do mnie coraz więcej osób, które były świadome czym jest dbanie o zdrowie psychiczne, nie wstydzą się spotkania z psychologiem i nie wstydzą się mówić o tym wśród najbliższych. To bardzo wartościowe dla nich, indywidualnie, jak i dla społeczeństwa, bo to pokazuje, że skoro moja siostra czy przyjaciel idzie do psychologa, to może warto dowiedzieć się o tym więcej, zamiast odgórnie wierzyć w to, że „do psychologa to tylko wariat”.

Co do drugiego stereotypu jest on silny i tutaj są dwa obozy – część naukowców twierdzi, że jest w tym trochę racji. Przykładowo, że ten kierunek studiów wybierają osoby, które czegoś trudnego doświadczyły w życiu, miały w rodzinie osoby z zaburzeniami czy chorobami lub same się z nimi borykały. Jednak bardzo często już w toku studiów okazuje się, że nie tędy droga – że ukończenie tych studiów wcale nie rozwiąże trudności z którymi zmaga czy zmagała się, ta osoba. Temu służy terapia, a nie nauka zawodu. Wiele osób pomimo, że z takich powodów zaczyna te studia, albo ich nie kończy albo nie wykonuje tego zawodu.
Drugi obóz mówi o tym, że to całkowita nieprawda. Ja uważam, że za każdą naszą decyzją stoi jakaś cząstka nas – czasami nie idziemy na doktorat, bo się boimy, że sobie nie poradzimy. Czasami podejmujemy pracę, która jest dla nas bardzo wymagająca właśnie dlatego, że chcemy się zmierzyć ze swoimi obawami, przełamać swoje bariery. Zatem każda nasza decyzja, wynika z naszego wnętrza.

Innym stereotypem jest ten, że sesja u psychologa to jak pogaduchy z przyjaciółką. Jednak profesjonalna sesja, ma się nijak do towarzyskiej rozmowy. Choć w obydwu przypadkach możemy czuć się dobrze, możemy czuć wsparcie i zrozumienie. Jednak zasadnicze różnice są takie, że celem sesji nie jest jedynie wysłuchanie klienta, rolą psychologa nie jest doradzanie lub przytakiwanie klientowi, że ma racje, że „jego teściowa jest wredna”. Zatem pomimo tego, że sesja opiera się na dialogu, to jednak jej założenia i cele są zupełnie inne niż w przypadku rozmowy towarzyskiej.

Kolejny stereotyp jaki znam i sama go doświadczałam wiele razy, dotyczy „czytania w myślach”. Wiele osób sądzi, że dla psychologa wystarczy spojrzenie i wszystko wie. Rozmowa z nim to formalność. Gdyby tak było, rozmowa byłaby zbędna, a psycholog byłby bardziej jasnowidzem czy wróżką. Dla niektórych osób, to duży problem – mają obawy przed całkowitym otworzeniem się przed obcą osobą na pierwszej sesji, a wizja tego, że „psycholog i tak wie, że nie mówisz całej prawdy”, jeszcze bardziej oddala w czasie podjęcie decyzji o skorzystaniu z profesjonalnego wsparcia.

Stereotypem, z którym się kiedyś spotkałam, był ten, że skoro jestem psychologiem, to pewnie wszystkich dookoła analizuję i oceniam, klasyfikuję jakie mają zaburzenia i co powinni z nimi zrobić. Nic bardziej mylnego – to tak, jakby sądzić, że dentysta patrzy na ludzi wycinkowo, interesując się tylko ich uzębieniem, a przecież tak nie jest. Specjaliści mają wystarczająco dużo pracy, w pracy. Takie ciągłe analizowanie przez psychologa, to prosta i szybka droga do szaleństwa i/lub wypalenia zawodowego. Zatem chcąc uprawiać ten zawód, trzeba nauczyć się oddzielać pracę od życia prywatnego. I na koniec – psycholog nie ocenia, to jest rola nauczyciela. Kiedy psycholog zaczyna oceniać, traci możliwość rzetelnej pracy z klientem.

I kolejny stereotyp, bardzo z „mojego podwórka”, dotyczy formy pracy, czyli tego, że jak „sesja z psychologiem tylko na żywo”. Naprawdę wiele razy słyszałam lub czytałam, że sesja on-line „to nie jest to”, „to nie jest dla mnie”, „to się nie sprawdzi” albo „czy to działa?”, „czy sesja on-line nie jest mniej wartościowa niż sesja na żywo?”. Jednak zarówno badania naukowe, jak i moje doświadczenia w tym obszarze pokazują, że nie ma żadnej różnicy, jeśli chodzi o efekty. Mało tego, wiele osób, które początkowo nie chciały tak pracować, dzisiaj jest w grupie największych zwolenników takiej pracy, jeśli chodzi o moich klientów.

Opycha.pl: Czy otwierając wirtualny gabinet psychologa nie bałaś się, że to się nie sprawdzi? Słuchałam jakiś czas temu wywiadu z babeczką, która udzielała on-line porad z zakresu życia seksualnego, ale zauważyła, że jednak jej potencjalne klientki wolą sesje „na żywo”. Nie obawiałaś się, że z psychologią może być podobnie?

Magdalena Widłak-Langer:

Pamiętam czas, kiedy stałam przed tą decyzją. Wówczas prowadziłam już gabinety stacjonarne w dwóch różnych miastach. Jednak zorientowałam się, że dojazdy zabierają mi jak i moim klientom, bardzo dużo czasu, który ja mogłabym poświęcić na sesje lub odpoczynek. Często parkowanie było problemem, klienci nie byli tak anonimowi, bo w danej części miasta mogli spotkać znajomych i trudno było im wybrnąć z pytania „co ty tu robisz?”. Dzwoniły także do mnie osoby, które potrzebowały sesji, a były z kompletnie innej części Polski czy świata. Wtedy pomyślałam sobie, że mogłabym pomagać znacznie większej liczbie osób, gdybym pracowała on-line. Bardzo spodobał mi się ten pomysł i zaczęłam działać w tym kierunku.
Początkowo miałam duże obawy, bo na studiach wmawiano nam, że „trzeba mieć indywidualny kontakt z pacjentem”. Jednak to głównie dotyczy psychologów klinicznych, którzy pracują z ludźmi, doświadczającymi stanów psychotycznych, napadów paniki, halucynacji. Jednak to zdanie wykładowców pozostało we mnie na długo.
Potem zaczęłam badać, jak wygląda to w innych krajach, konsultować się z psychologami czy psychoterapeutami, którzy pracują w podobnym nurcie do mojego i wykorzystują podobne narzędzia do pracy. Kiedy natknęłam się na badania naukowe, mówiące o braku różnic w efektywności, czy też przypadki, gdzie sesja on-line może być jedynym rozwiązaniem (np. u osób po wypadkach, kiedy poruszanie się jest niemożliwe, u osób z lękiem przed wychodzeniem z domu skorzystanie z z sesji stacjonarnej bywa niemożliwe; sesja on-line bywa jedyną opcją profesjonalnego wsparcia), nie miałam złudzeń, że to jest najlepsza opcja.
Bardzo mnie w tym rozwiązaniu wspierał mój Mąż – cały czas powtarzał mi, ze to bardzo wartościowe rozwiązanie, które da mi więcej wolności, satysfakcji i niezależności. Jednocześnie zwiększając liczbę osób, którym będę mogła pomóc.
Potem nastąpił w moim życiu okres bardzo intensywnych podróży, bywałam w bardzo wielokulturowym środowisku, spotykałam się z emigrantami i studentami, którzy byli poza swoją rodziną, kulturą i krajem przez kilka lat. Ktoś kto nie mieszkał poza granicami swojego kraju, może mieć trudność w wyobrażeniu sobie, jak ogromnego zaangażowania wymaga ułożenie sobie tam życia. To był czas, kiedy przestałam się dziwić, że „Polacy na emigracji” (choć oczywiście nie dotyczy to jedynie naszych rodaków i nie wszystkich), mają tak często problem z alkoholem.

Zazwyczaj mieszkając poza swoim krajem, chcemy mieć dostęp do specjalistów różnego rodzaju, którzy mówią w naszym języku (spotkałam się z tym w wielu krajach, nie tylko w Europie), bo to daje poczucie, ze z pewnością ta osoba mnie zrozumie, jak i ja zrozumiem to, co ona chce przekazać, a to przecież kluczowe. Życie w tak wielokulturowym środowisku umocniło mnie w przekonaniu, że to jest moja droga, że działanie on-line ma znacznie głębszy sens i jest bardziej potrzebne niż mogłam sądzić. To był także moment, kiedy moje obawy, że „to się nie uda” kompletnie przestały istnieć. Kolejnym takim momentem były sytuacje, kiedy zaczęłam mieć coraz więcej sesji z klientami, którzy mieszkają poza krajem lub tak jak ja, często podróżują, są w delegacjach.

Opycha.pl: W swojej ofercie masz różne pozycje. Proponujesz pomoc osobom dorosłym, młodzieży, parom… Znalazłam też pakiet sesji pod hasłem „coming out”, a w ofercie wspomniałaś, że Twój gabinet jest przyjazny LGBT. Nie bałaś się hejtu ze strony środowisk, które walczą z LGBT lub tego, że stracisz wielu potencjalnych klientów?

Magdalena Widłak-Langer:

Podczas studiów na jednym w modułów wybrałam seksuologię, którą studiowałam przez dwa lata. To był dla mnie fantastyczny czas, tak wiele się wtedy dowiedziałam o tym, jak funkcjonuje człowiek w obszarze odczuć i emocji w związku z własną seksualnością, przeżywaniem bliskości fizycznej (niekoniecznie związanej z seksem), zobaczyłam jak bardzo tabuizuje się seks w Polsce i jak bardzo nam to szkodzi.

Obszar LGBT+ w seksuologii był tym, który mnie bardzo interesował. Wychowałam się w domu, gdzie rozmawiało się o seksualności, o tym, czy aborcja, kiedy ciąża zachodzi na skutek gwałtu jest moralna czy nie, o tym czym jest homoseksualizm, o tym czym jest adopcja i na jakiej zasadzie możemy powiedzieć, że osoby heteroseksualne mogą adoptować dzieci, a homoseksualne już nie mogą.
Sporo tematów jakie poruszało się u mnie w domu dotyczyło religii i filozofii życia. Do dzisiaj pamiętam, jak moja mama prowadziła takie rozmowy ze znajomymi czy przyjaciółmi, którym przysłuchiwałam się z wypiekami na twarzy. To było dla mnie fascynujące, że cztery osoby, każda innego wyznania i nieco innej filozofii życia, potrafią ze sobą o tym rozmawiać, prowadzić dialog. A jest to coś zupełnie innego, niż usilne przekonywanie do swojej racji.

Dlatego nie bałam się podjąć pracy z osobami LGBT+ i mówić o tym głośno. Tak, to są osoby, które są w mniejszości, mówimy, że są inne, jednak dla mnie inne, nigdy nie oznaczało gorsze. Poza tym czy my, heteroseksualni też nie jesteśmy inni? Przecież każdy z nas jest odrębną jednostką, a nas jako ludzi, definiuje coś znacznie więcej niż orientacja czy płeć. Poza tym miałam i mam do dzisiaj, i prywatnie i zawodowo, kontakt ze środowiskiem LGBT+ i uważam, że ci ludzie w niczym nie są gorsi ode mnie, wiele się od nich uczę i kiedy widzę, z jakim cierpieniem spotykają się w Polsce, mam poczucie, że nikt z nich sobie na to nie zasłużył, że nie w takim kraju – gdzie jest homofobia, ksenofobia, królują zabobony i rasizm, chcę żyć. Nie takie miejsce, wybrałabym na życie dla moich bliskich, przyjaciół, dzieci.

Gdybyśmy spojrzeli na osoby LGBT+ jak na swoje dziecko, męża, przyjaciela, sąsiadkę, kolegę z pracy to zobaczylibyśmy, że oni są „tylko i aż” ludźmi, dokładnie tak, jak my. Nie są ani lepsi, ani gorsi, po prostu są. A cała ta obecna nagonka i dęcie w tubę „ideologii LGBT+” pokazuje jedynie, jak bardzo osoby obejmujące stanowiska polityczne boją się i nie rozumieją tematu. A przecież orientacji seksualnych mamy cztery, a nie jedną.

Opycha.pl: Magda, żyjemy w świecie, który pędzi w szalonym tempie. Próbujemy nadążyć, nie zauważając przez to istotnych rzeczy. Po czym można poznać, że potrzebna jest nam rozmowa z psychologiem?

Magdalena Widłak-Langer:

Wiele jest takich czynników będących wskazówką alarmową, którą tłumimy. To może być poczucie życia wbrew sobie, trudność w odmawianiu, ciągłe stawianie siebie na drugim miejscu, poczucie, że ciągłego zmęczenia”, odczuwanie braku satysfakcji, radości czy zadowolenia z życia, impulsywne reagowanie na określone sytuacje, nadmiar emocji jaki w nas wzbiera i zauważamy, że to emocje kontrolują nas, a nie odwrotnie. Wszelkie sytuacje, kiedy w relacjach dochodzi do wymuszeń (również na tle seksualnym), gróźb, zastraszania, poniżania, obrażania – czyli kiedy w naszym życiu pojawia się jakakolwiek forma przemocy (psychicznej, fizycznej, ekonomicznej).

Jednak gdybym miała to określić bardzo ogólnie powiedziałabym, że jeżeli czujemy się w swoim życiu źle, to to jest ten moment, kiedy warto się zatrzymać i poszukać wsparcia. Nie zawsze za kontaktem z psychologiem stoi konieczność długiej współpracy, czasami wystarczy kilka sesji, kilkanaście lub kilkadziesiąt (to tzw. krótkoterminowe działania, a nie takie jak znamy z czasów Freuda trwające 10 lat i więcej). Warto jednak dać sobie szansę na zadbanie o siebie, bo jeśli my tego nie zrobimy, nikt nie zrobi tego za nas. A chyba wszyscy zgodzimy się ze stwierdzeniem, że „lepiej zapobiegać niż leczyć” 🙂

Opycha.pl: No dobrze, wiemy już, czy potrzebujemy rozmowy z psychologiem. Czas więc wybrać specjalistę i się z nim umówić. Co poradzisz osobom, które chcą porozmawiać z psychologiem? Jak wybrać tego odpowiedniego? A może to w ogóle nie ma znaczenia i można umówić się z pierwszym lepszym, którego znajdziemy w sieci czy w gazecie?

Magdalena Widłak-Langer:

Wiem, że osoby wybierające się do psychologa pierwszy raz w życiu lub osoby, które miały styczność z psychologiem i mają przykre doświadczenia, stoją przed trudną decyzją. To o czym warto pamiętać to to, że to one są najważniejsze, one podejmują decyzję i w każdej chwili mogą przerwać współpracę.

Jak jednak tego psychologa wybrać? Mnogość nazw nurtów w których psycholog pracuje, a których większość klientów nie rozumie (bo tak szczerze, to zazwyczaj zaznajomieni z nimi są psychologowie i psychoterapeuci) nie pomaga w podjęciu decyzji. Myślę, że to co ważne, to znalezienie takiej osoby, która jak ja to nazywam „pasuje nam osobowościowo” czyli jako człowiek. Jeżeli znajdziemy fantastycznego specjalistę, a drażni nas jego głos, sposób bycia, lub język jakim do nas mówi nas razi, to ten fantastyczny specjalista, na starcie ma związane ręce, bo nasze nastawienie do niego zaburza zbudowanie relacji. Natomiast jeżeli psycholog jako człowiek nam odpowiada, to jest to dobry grunt to dalszej współpracy.

Warto nie bać się pytać psychologa o wykształcenie czy okazanie się dyplomem ukończenia studiów magisterskich na kierunku psychologia (tylko taka osoba jest w Polsce uznawana za psychologa). Mamy także prawo do zapytania o dodatkowe szkolenia kursy, itd.

Warto także ustalić na pierwszej sesji, kiedy psycholog zawiera kontrakt (ustalenia dotyczące współpracy, zasad), to co jest dla nas ważne, co ma znaczenie. Jeżeli na starcie powiemy o tym, co jest dla nas trudne, ważne czy niezbędne dajemy sobie i psychologowi szansę na zbudowanie bezpiecznej, komfortowej relacji.

Warto także dać psychologowi i sobie szansę na wzajemnie poznanie siebie. Zazwyczaj potrzebujemy na to około 3 sesji. Wówczas jesteśmy w stanie określić na ile dana osoba nam odpowiada.

Opycha.pl: Magda, a teraz trochę prywaty! Opowiedz o tym, jak wygląda Twoja dieta i styl życia? Odnoszę wrażenie, że jesteś szczęśliwym człowiekiem i powiedzenie „szewc bez butów chodzi” Ciebie nie dotyczy. Wiem, że praktykujesz jogę oraz wykluczyłaś pewne produkty ze swojego jadłospisu (nie bez przyczyny). Myślisz, że sposób odżywiania i tzw. „higieniczny” tryb życia mają wpływ na nasze szczęście?

Magdalena Widłak-Langer:

Oczywiście miewam momenty, kiedy jestem smutna, odczuwam przykre emocje czy nie czuję się dobrze, jednak to są momenty. Przeważa poczucie zadowolenia, satysfakcji i szczęścia. Cieszę się, że jest to zauważalne dla innych. Jednak piszę o tym by wyraźnie dać znać, że ja też jestem człowiekiem i miewam trudniejsze dni:)

Mój styl życia opiera się głównie na tym, by żyć w zgodzie ze sobą i swoimi wartościami. Są one jednoznacznie powiązane z dbałością o ludzi zwierzęta i środowisko. Jeszcze nie żyję zero waste, jednak żyje minimalistycznie w tiny house (18m2), ograniczam ilość kupowanych rzeczy, stawiam na marki dla których odpowiedzialne i zrównoważone działanie oraz należyte wynagradzanie pracowników jest podstawą. Nie jest to łatwe, jednak możliwe do realizacji. Kocham, zwierzęta i naturę, dlatego uważam, że taki sposób działania, to nie tylko mój obowiązek (jak każdego człowieka) lecz także przyjemność. Przecież kiedy na kimś lub na czymś ci zależy dbasz o to. Zatem ja staram się dbać o środowisko, otaczająca mnie naturę i zwierzęta.

Ze stylem życia nierozerwalnie powiązana jest dieta i joga. Dieta rozumiana jako sposób odżywiania, a nie sposób na odchudzanie – podkreślam to, bo mam wrażenie, że źle w Polsce rozumiemy to słowo. Obecnie jestem na diecie wegańskiej. Ta przygoda rozpoczęła się z powodu częstego bólu głowy. Pamiętam, że w dzieciństwie głowa bolała mnie codziennie. Kiedy po jednej z operacji nastąpił brak bólu głowy (na szalony jeden dzień), czułam się szczęśliwa jak nigdy, bo pierwszy raz doświadczyłam co to znaczy, kiedy nic cię nie boli. A warto dodać, że bóle głowy miałam bardzo silne (z interwencją szpitalną) i z powodu częstego brania leków przeciwbólowych na niemal wszystkie się uodporniłam, a przeciwbólowe leki pooperacyjne, w ogóle nie działały.

Podczas studiów, mój jeszcze wtedy nie mąż, powiedział mi, że znalazł badania naukowe, których wyniki wskazują wysoką korelację między spożywaniem nabiału, a bólami głowy i pogłębieniem alergii (było to kilka lat po tym, jak wykryto u mnie bardzo zaawansowaną astmę). Wówczas ta rozmowa dotyczyła ograniczenia spożywania przeze mnie sera żółtego, co było ekstremalnie trudne. Pamiętam, że powiedziałam wtedy, „prędzej świat się skończy, niż ja przestanę jeść ser”. I mój obecnie już mąż wykorzystał moją technikę, które stosuję w pracy z klientami (technika małych kroków) i powiedział „to ogranicz jedzenie sera do 5 dni w tygodniu, potem do co drugiego dnia i zobaczysz co dalej. Załóż sobie, że tak będzie przez miesiąc, a potem podejmiesz decyzję.” I poszłam na to, okazało się, że po miesiącu przestała mnie boleć głowa i wtedy stwierdziłam, że nie mam żadnego problemu, żeby pozbyć się tego składnika z diety, jeżeli ma mi to dać brak bólu. I dla mnie to był bodziec do przejścia na dietę wegańską. Nigdy nie byłam szczególnie mięsna, już jako dziecko miałam problem natury etycznej z jedzeniem mięsa, bo rozumiałam kogo mam na talerzu i to się kłóciło z moim wewnętrznym przekonaniem, że jest to właściwe.

Jednak w moim przypadku weganizm nie dotyczy tylko diety. Kupuje kosmetyki, które są wegańskie, nie kupuję wyrobów skórzanych. Oczywiście mam w szafie skórzane buty, które kupiłam kilka lat temu i się ich nie pozbywam bo nadają się do użytku. Dzisiaj bym ich nie kupiła, jednak wyrzucając je i kupując nowe w ich miejsce, zaśmiecałabym środowisko, a staram się to ograniczać maksymalnie jak się da. Dlatego odzież mam długo (najstarsze spodnie w mojej szafie mają 17 lat!), a kiedy kupuje coś nowego, skupiam się na produktach dobrej jakości, z naturalnych tworzyw, o klasycznych fasonach, które będą służyć mi przez lata. Wbrew pozorom, wcale nie potrzebujemy tak wiele rzeczy, jak nam się wydaje. Miałam szansę to bardzo wyraźnie zobaczyć i poczuć, kiedy przeprowadziłam się z mieszkania w dużym mieście do wspomnianego tiny house:)

Joga jest bardzo powiązana i z dietą i z podejściem do natury, środowiska. Poznałam ją jeszcze w trakcie studiów, potem stałam się nauczycielem jogi. Okazało się, że filozofia jogi, mądrość tej dziedziny, bardzo ze mną rezonuje. Głównym czynnikiem jest niekrzywdzenie innych, dbanie o naturę, spokój wewnętrzny oraz zdrowie – własne, lecz także tych, którzy nas otaczają (z naturą włącznie). Ponadto w jodze jest bardzo wiele o tym, by nie działać wbrew sobie, by wsłuchać się w siebie, by poprzez praktykę jogi stawiać siebie na pierwszym miejscu. Nie po to, by założyć nogi za głowę czy stanąć na rękach, bo asany to jedynie narzędzie, a nie cel praktyki. A po to, by pracować mentalnie i emocjonalnie ze sobą. Dlatego zawód psychologa i nauczyciela jogi, dla mnie się nie wyklucza, wręcz przeciwnie, to bardzo komplementarne dziedziny. Poza tym w nurcie psychologii pozytywnej czy terapii Simontona wykorzystuje się jogę, jako formę terapii. Jon Kabat-Zin w uważności bardzo mocno odnosi się i do jogi i do medytacji.

Te doświadczenia, jak regularna, codzienna praktyka jogi, dieta wegańską, a potem weganizm, przeprowadzka do tiny house, przepracowanie potrzeby posiadania, minimalistyczne życie, bliżej natury, uprawianie van life jedynie potwierdziły moje założenia, że higieniczny tryb życia (a przez to rozumiem także prace emocjonalną i mentalną), to tak naprawdę konieczność, by nie zwariować i być szczęśliwym człowiekiem:) Co zresztą wiemy z badań psychologicznych 🙂

Opycha.pl: Tworząc cykl „10 pytań do…” chciałam pokazać, że w internetach jest jeszcze coś ciekawego poza słodkimi pieskami i kotkami. Ty prowadzisz bloga, który dotyczy psychologii, ale czytając go nie czujemy się jak na kozetce w gabinecie. Co było Twoją motywacją do tego, aby rozpocząć blogowanie?

Magdalena Widłak-Langer:

Największą motywacją było dzielenie się wiedzą z innymi, przełamanie tabu dotyczącego psychologii jako dziedziny, jak i tabu dotyczącego postaci psychologa. Chciałam pokazać, że wiedza z tej dziedziny znacznie ułatwia życie, sprawia, że znamy siebie lepiej, a dzięki temu możemy odnaleźć drogę do satysfakcjonującego i szczęśliwego życia. Czy nie pragnie tego każdy z nas?

Wciąż prowadzę bloga, profil na Facebooku i na Instagramie i nie zamierzam przestać dzielić się darmowymi treściami w tych miejscach. Bardzo mnie cieszy, kiedy otrzymuję komentarze w mediach społecznościowych czy prywatne wiadomości z informacjami, że artykuły, posty czy filmy są dla innych przydatne, pomocne, że coś zmieniły w postrzeganiu czy myśleniu tych osób. Takie informacje zwrotne szalenie mobilizują mnie do dalszego działania. Jestem wdzięczna za wszystkie udostępnione czy polecone posty i artykuły, bo to pozwala poszerzać moją misję – misję wynoszenia psychologii z gabinetu, odczarowywania tej dziedziny i pokazywania, że psycholog też człowiek 😉

Opycha.pl: Lubię zadać czasem pytanie „od czapy”. To dedykowane dla Ciebie brzmi tak: gdybyś złowiła złotą rybkę, a ona spełniłaby Twoje 3 życzenia, ale dotyczące całego społeczeństwa, a nie tylko Ciebie, to jakie by to były życzenia?

Magdalena Widłak-Langer:

Pierwszym z nich byłoby, aby ludzie mieli większą świadomość dotyczącą psychicznego i duchowego obszaru funkcjonowania. Wiemy o nich niewiele, bywają dla nas nieodkryte, przez co ich nie rozwijamy, a ma to bardzo silny związek z satysfakcją życiową i poczuciem szczęścia.

Chciałabym także aby ludzie, bardziej widzieli w ludziach ludzi. Wiem, masło maślane – już wyjaśniam. Chodzi mi o szacunek do drugiego człowieka, brak oceny. Niestety system szkolnictwa pruskiego, jaki dominuje w Polsce, uczy nas czegoś dokładnie odwrotnego – wciąż krytykujemy, oceniamy, a nawet poniżamy, głośno krzycząc o tym, że „mam prawo mówić co myślę”. To samo dzieję się w debacie publicznej w obecnych mediach. Gdybyśmy pamiętali, że ten drugi człowiek ma swoją historię, przeżycia, emocje – znacznie łatwiej byłoby nam podejść z większą wyrozumiałością i życzliwością. Mamy deficyt empatii, otwartości i zrozumienia wobec innych. To rodzi w nas samych wiele przykrych emocji, upośledza relacje, powoduje, że sami ze sobą nie czujemy się dobrze.

I kolejnym życzeniem byłoby, abyśmy bardziej podążali za tym, czego chcemy niż za tym, czego pragną dla nas rodzice, co nam się wydaje, że oczekują od nas inni, że coś trzeba albo, że powinniśmy cokolwiek…Mamy tylko jedno życie i poddawanie się w nim wizji rodziców, znajomych czy systemu, to często decyzja o rezygnacji z siebie. Oczywiście nie mówię o normach społecznych, a o tym jakie wybieramy studia, sposób na pracę zawodową, to czy chcemy mieć dzieci czy nie, to jak i z kim budujemy związki. Każdy z nas w tych obszarach podejmuje decyzje, warto podjąć swoją własną, a nie taką przez pryzmat pomysłu innych.

Opycha.pl: Na koniec zajrzyjmy w przyszłość… Myślisz, że w Twoim przypadku psychologia to miłość na całe życie, czy rozważasz np. opcję, aby rzucić wszystko w cholerę i jechać w Bieszczady?

Magdalena Widłak-Langer:

Psychologia, joga, medytacja, terapia ACT to absolutnie moje dziedziny – wszystkie się komplementarnie uzupełniają, pozwalają mi na lepsze poznanie siebie (bo dzięki moim klientom w Wirtualnym Gabinecie Psychologicznym czy podczas prywatnych lekcji jogi, mam szanse na lepsze poznanie siebie) oraz nieustanny rozwój, również ten duchowy. Nie widzę, bym mogła w przyszłości robić coś, co nie będzie związane z tymi dziedzinami. Choć ostatnio wpadł mi do głowy pomysł, by wyprowadzić się na ranczo łosi i być tam wolontariuszem, bo fascynują mnie te zwierzęta i podejście właściciela (który po porodzie jednego z łosiąt spał z nim i jego matką trzy tygodnie w lesie, by zbudować relację opartą na zaufaniu). Jednak to byłaby chwilowa odskocznia od pracy, przerwa, a nie ucieczka.

W ostatnim czasie prowadzę van life (życie w samochodzie) gdzie pracowałam, mieszkałam, przemieszczałam się śpiąc każdego dnia w innym miejscu. Myślę, że w sytuacji potrzeby zmian, dla mnie jest to opcja idealna – dzięki temu, że pracuje on-line mogę swobodnie zmieniać miejsca, kraje, a nawet kontynenty i wciąż pracować (co zresztą się dzieje od kilku lat). Dlatego kiedy ktoś mnie pyta skąd pochodzę trudno mi odpowiedzieć na to pytanie, bo ja czuję się obywatelką Europy, a dom jest tam, gdzie jest mój mąż, kot i mata do jogi 🙂

W pewnością w perspektywie kolejnego roku Wirtualny Gabinet Psychologiczny będzie chwilowo nieczynny, bo zamierzam wybrać się do Indii na kilka tygodni dogłębnej nauki jogi, pobyć sama ze sobą, zrobić sobie przerwę od codzienności. Jednak ta cała osobista praca, ma na celu nie tylko mój wewnętrzny rozwój lecz także doskonalenie w dziedzinie psychologii i nauczania jogi. Bo w zawodzie psychologa tak to już jest, że kiedy dbasz o siebie, jednocześnie dbasz o tę zawodową część siebie i jest to koniecznie dla zachowania zdrowia psychicznego oraz efektywnej pracy.

Opycha.pl: Madzia, bardzo dziękuję za udzielenie odpowiedzi na moje pytania! Mam nadzieję, iż pokażą, że psycholog to „też człowiek” 😉 Najbardziej jednak bym chciała skłonić tym wywiadem wszystkich czytelników mojego bloga do refleksji, bo bardzo często zaniedbujemy to, co dzieje się w naszych głowach i nie tylko, a to niestety szczęścia nam nie da…

Chcesz jeszcze lepiej poznać Magdalenę Widłak-Langer z Wirtualnego Gabinetu Psychologicznego psychetee.pl?

Gabinet Magdaleny znajdziesz pod adresem psychetee.pl, ale to nie wszystko! Możesz zajrzeć na bloga, który Magda prowadzi przy swoim gabinecie. Zachęcam też do śledzenia kanałów, które Magda prowadzi w social mediach! Jeśli chcesz sprawdzić jak wygląda profil psycholożki szczęścia na Facebooku, kliknij tutaj, uprzedzam – nie znajdziesz tam treści brzmiących jak skomplikowane definicje z zakresu psychologii 😉 Natomiast aby zajrzeć na Instagram Magdy wystarczy kliknąć tutaj i nie obawiaj się, ten profil też nie wygląda jak podręcznik dla przyszłych psychologów 🙂

Oceń wpis (5 / 2)

Podobne wpisy

22
Dodaj komentarz

avatar
  Subscribe  
najnowszy najstarszy oceniany
Powiadom o
Lilyfly
Gość
Oceń wpis :
     

Bardzo wartościowy dla mnie wywiad. Z pewnością także dlatego, że mam bardzo bliskie poglądy do tych przedstawionych. Ale wiecie dziewczyny, co mnie najbardziej denerwuje? Że prowadząc gabinet trzeba głośno mówić, że jest przyjazny LGBT. I w żadnym wypadku nie chodzi mi tu o powszechny argument „promowania ideologii”, tylko… Przecież to powinno być normalne! Nie powinno być potrzeby dopisywania tego! To jest człowiek, który potrzebuje psychoterapii, a psycholog nie ocenia. Tymczasem osoba o innej orientacji musi szukać tego poświadczenia, żeby wiedzieć, że nie zostanie odrzucona czy wyśmiana przez terapeutę i to jest maksymalnie przykre! Gabinet przyjazny LGBT kojarzy mi się z… Czytaj więcej »

Psyche Tee - Wirtualny Gabinet Psychologiczny
Gość

Wiesz, dla mnie jest oczywiste, że pracuje z osobami LGBT. Jednak wiem, że dla niektórych psychologów czy psychoterapeutów, to jest problem. Szczególnie jeżeli osoba LGBT przychodzi z czymś co dotyczy orientacji. Dlatego to zaznaczam. Poza tym, samo spotkanie z psychologiem dla wielu osób jest bardzo stresujące, więc gdyby jeszcze ludzie mieli się zastanawiać nad tym, czy zostaną dobrze potraktowani, czy nie spotkają się z ostracyzmem, krytyką czy niewłaściwym postępowaniem (polecenie szpitala psychiatrycznego, jako sposobu na „leczenie” np. homoseksualizmu), nie dziwi, że wola wiedzieć, sprawdzić, doczytać czy to jest osoba przyjazna LGBT. Wielu psychologów chrześcijańskich, będzie osobom LGBT polecać terapię reparatywną,… Czytaj więcej »

Marta | Projekt Spokój
Gość

Bardzo fajny i ciekawy wywiad, podobnie jak i sama Magda, którą bardzo cenię. Jest przemiłą i sympatyczną osobą 🙂 Uważam, że o zdrowie psychiczne należy dbać tak samo, jak o fizyczne, bez dwóch zdań. W końcu człowiek nie składa się tylko z ciała. Warto zadbać o swój dobrostan i szczęście, a już na pewno wtedy, kiedy czujemy, że sami sobie nie poradzimy, pójść do odpowiedniego specjalisty.

Psyche Tee - Wirtualny Gabinet Psychologiczny
Gość

Marta, bardzo dziękuję za tak ciepłe i miłe słowa. Bardzo miło mi to czytać:) Mam nadzieję, że poza wywiadem, znajdujesz na moim blogu wartościowe treści:)

Pozdrawiam serdecznie:)

blogierka
Gość
Oceń wpis :
     

Oo, ja nie wiedziałam, że Ty masz taki format na blogu kulinarnym :D.
Ale proposuje- poznawanie ludzi to jest coś, co ja osobiście uwielbiam i tez quizuje ludzi na blogu :D.

Psyche Tee - Wirtualny Gabinet Psychologiczny
Gość

Też lubię poznawać ludzi:)

Miye's Imaginations
Gość

Bardzo ciekawy wywiad, a pani Magdalena pisze u siebie naprawdę warte uwagi treści.

Psyche Tee - Wirtualny Gabinet Psychologiczny
Gość

Bardzo się cieszę, że ten wywiad przypadł Ci do gustu. Dziękuję za informację zwrotną i dobre słowa:) Mam nadzieję, że znajdziesz u mnie jeszcze nie raz coś wartego uwagi:)

P.S. Jestem Magda 🙂

katsin
Gość

Bardzo ciekawy, inteligentny wywiad! Pod każdym względem! Dzięki wielkie!

Psyche Tee - Wirtualny Gabinet Psychologiczny
Gość

Cieszę się bardzo, że ten wywiad jest dla Ciebie wartościowy i bardzo dziękuję za informację zwrotną:)