Tinder w twojej kuchni

18 października 2017opycha.pl

Nie tak dawno temu odezwał się do mnie znajomy w potrzebie. Umówił się na randkę i nie wiedział, co ugotować swojej wybrance. Zwykle tak jest, że jeśli znajomi mają takie dylematy, to siłą rzeczy uderzają właśnie do mnie. Podrzuciłam więc kilka swoich propozycji, ale kolega uznał je za zbyt wykwintne. Wspólnymi siłami zaczęliśmy buszować po sieci w poszukiwaniu odpowiednich przepisów. Prawdę mówiąc przepisy były albo nieadekwatne do okazji (np. krążki cebulowe), albo tak skomplikowane, że nie wiem, czy ja bym chciała to gotować (ostrygi z białym winem etc.)… Postanowiłam więc zapełnić lukę i stworzyć u siebie na blogu kolejną kategorię.

POTRZEBA MATKĄ WYNALAZKU

Jak wiecie, mam u siebie dość nietypowy podział przepisów na kategorie. Nie są to np. zupy, makarony, ciasta. Zwykle tak się robi, ale często rozmawiam z ludźmi i oni nie mówią zbyt często „nie mam pomysłu na makaron”, tylko częściej pada „nie mam pomysłu na obiad”. Dlatego też nowa kategoria miałaby się nazywać „na randkę”. Pojawiło się jednak pytanie, na ile adekwatnie ocenię, co na takiej randce się je? Postanowiłam więc zapytać samych zainteresowanych, czyli grupę, która statystycznie najczęściej czyta mojego bloga… A gdzie znajdę randkujących facetów w wieku 25-34 lata? Na Tinderze!

tinder-w-twojej-kuchni

RYZYK FIZYK

Pomysł z tą popularną aplikacja randkową był dość ryzykowny i kontrowersyjny, ale ja lubię czasem stosować radykalne rozwiązania. Trochę się bałam, żeby nie oberwać zbyt mocno, choć oczywiście w tej sytuacji musiałam się liczyć z ostrą krytyką. Wyznaczyłam sobie pewne ramy. Panowie musieli się mieścić wiekowo między 25 a 40 lat, ponieważ to jest grupa osób, która najczęściej odwiedza mojego bloga, więc dla nich będę tworzyć przepisy. Druga sprawa, musieli wyglądać na otwartych, mieć jakieś zainteresowania. Ostatnia rzecz, bardzo istotna… jeśli facet w opisie miał informację, że szuka miłości, to absolutnie szedł w lewo (nie łączyłam się z taką osoba w parę) i w drugą stronę – jeśli pan wstawił zdjęcie ze swoją gołą klatą, to też raczej nie szuka na Tinderze rozmowy 😉 Zabrałam się więc do dzieła, a wyniki poszukiwań zaskoczyły nawet mnie!

TINDER W TWOJEJ KUCHNI

Wydawało mi się, że chłopaki chcą za „domowej” randce za wszelka cenę zaimponować dziewczynom. Doszłam jednak do wniosku, iż muszę sformułować pytanie tak, aby dowiedzieć się jakie Oni mają potrzeby. Zapytałam więc „co byś chciał dostać do jedzenia, gdyby dziewczyna zaprosiła Cię do siebie na randkę?”. Tutaj pojawia się cenna uwaga dla przedstawicielek płci pięknej – dziewuszki, nie kombinujcie, gotujcie na randkę prosto! Jeśli zapraszacie faceta do siebie, albo on Was do swojego lokum, to najmniej go obchodzi co będzie do żarcia 😉 Z tego własnie powodu najczęściej padała odpowiedź „coś lekkiego”… Poniżej wspomnę o kilku rozmowach, ale z oczywistych przyczyn imiona będą fikcyjne, a teksty w „luźnym cytowaniu”, niech chłopaki zachowają anonimowość.

CO CHCIAŁBYŚ DOSTAĆ DO JEDZENIA, GDYBY DZIEWCZYNA ZAPROSIŁA CIĘ DO SIEBIE?

Franciszek: Jedzenie na randce musi być przede wszystkim lekkie. Skoro dziewczyna zaprasza mnie do siebie, to wiadomo, że po kolacji nie będziemy grac w szachy. W sumie to nie mam konkretnych potraw, ale może jakaś sałatka?

Zygfryd: Odpowiem Ci na to pytanie, jak umówisz się ze mną na randkę! (niestety nie uzyskałam odpowiedzi)

Michał: Jeśli umawiam się z dziewczyną w domu, to wiadomo, co będzie. Na kolację powinno być więc coś lekkiego. Nie mam pomysłu co konkretnie, może brokuły zapiekane pod beszamelem?

Tomek: Ja tam wybredny nie jestem. Spaghetti lubię, ale nie mam wymagań, bo nie chciałbym, żeby dziewczyna się stresowała tym gotowaniem. Na nic bym się nie nastawiał, ale faktycznie, jeśli miałoby to być spotkanie z miłym zakończeniem, to lepiej jednak zjeść coś lżejszego.

Teofil: Zwykle na tych randkach przypadają kolacje. Zwykle są to sałatki, np. rukola, suszone pomidory i ser. Do tego dobre wino. Czasem daję swoim sympatiom kulinarne podarki, jakieś pasty do pieczywa. Hipsterki uwielbiają humusy!

JAK ZAWSZE FILOZOFIA ZŁOTEGO ŚRODKA

Co więc na te randki gotować? Jednogłośnie coś lekkiego! Do tego nie przesadzamy z wymyślnością, to nie jest kolejny odcinek MasterChef’a! Ja od siebie też chyba radzę unikać produktów z kontrowersyjnym aromatem typu czosnek, śledzie. Nie robiłabym też nic strączkowego, bo np. po fasoli to nie my będziemy wirować w sypialni, tylko nasza kołderka!

Jeśli macie jakieś propozycje lub ulubione randkowe potrawy i chcecie się tym podzielić, to gorąco zachęcam do komentowania lub pisania bezpośrednio do mnie, adres e-mail znajdziecie w zakładce KONTAKT. Czekam z niecierpliwością, a chłopakom z Tindera bardzo dziękuje za rozmowy!

 

Podziel się
Poprzedni post Kolejny post