Kulinarna rewolucja

29 maja 2017opycha.pl

Patrząc kilkanaście lat wstecz można zauważyć, że nie tylko elektronika idzie w zastraszającym tempie do przodu. Taka dynamika ma także miejsce w sferze kulinariów. Teraz odbywa się w tym temacie prawdziwa kulinarna rewolucja!

W SMOKINGU CZY GARNITURZE?

Jeszcze jakiś czas temu do restauracji chodziło się w eleganckim stroju, co by nie powiedzieć „odstawionym jak żaba na zastrzyk”. Miało to podkreślić wyjątkowość wydarzenia, luksus, jakim było wyjście do restauracji. Panowie przywdziewali krawaty, muszki, panie natomiast zakładały swoje najlepsze kreacje. Kelner niczym z kijem w tyłku (przepraszam za wyrażenie) przyjmował zamówienie z takim przejęciem, jakby zapowiadały się przynajmniej oświadczyny. Fakt, nadal mamy takie miejsca, gdzie nie wypada się pokazać  w byle jakim stroju, a obsługa nadal spełnia najwyższe standardy, jednak nie jest to już tak popularne. Jak to powiedział Anthony Bourdain (biografia Wikipedia) lepiej przejmować się tym, czy jedzenie jest dobre niż tym, czy krawat  dobrze zawiązany…

STOLIK W RESTAURACJI NA WYCIĄGNIĘCIE RĘKI

Wolałabym nie uogólniać, ale faktem jest, że poza luźniejszym strojem zmieniła się też kwestia zajmowania stolików w restauracjach. Fakt, do tych najlepszych lokali wciąż należy odezwać się wcześniej i dokonać rezerwacji, jednak do większości można wejść z ulicy. Dlaczego tak się dzieje? Wzrósł konsumpcjonizm, wraz z nim wzrosła też ilość otwieranych restauracji. Klientela rozchodzi się więc po licznych miejscach, dzięki czemu trudno jest mieć obłożenie na wszystkie stoliki w jednym czasie. Jak już wspomniałam, raczej odchodzi się od „galowego” stroju specjalnie na wizytę w restauracji, zatem wchodzimy z ulicy do naszej ulubionej knajpki i zajmujemy wolne miejsca. Nie ma w tym większej filozofii, jest to wynik podniesionego standardu życia, a jednocześnie przyczyna wiecznej walki o klienta. To, który lokal wybierzemy najczęściej jest zdeterminowane naszym gustem kulinarnym i zasobnością portfela, w niektórych przypadkach także modą.

kulinarna-rewolucja

KULINARNA REWOLUCJA

Teraz właściwie najważniejszy punkt, przynajmniej dla mnie, czyli menu. Powoli odchodzi się od nadętych potraw, które bardziej mają nacieszyć oko niż żołądek. Skomplikowane konstrukcje i procedury spożywania zdarzają się co raz rzadziej. Fakt, mamy nietypowego rewolucjonistę u nas w Polsce, Modesta Amaro (atelier amaro), który zrobił właśnie restaurację z takim menu, że cholera wie co się zamawia, a już w ogóle czort jeden ma pojęcie, jak to zjeść. Co jednak ważne, Modest Amaro korzysta z ciekawych, ale lokalnych składników w oryginalny sposób promując polską kuchnię gdzie się da. Mimo wszystko restauracje idą jednak w drugą stronę. Starają się być bardziej otwarte i przyjazne klientowi. Częściej w menu pojawiają się proste dania, które mają smakować jak u mamy. Nie okłamujmy się, nie każdy ma ochotę jeść dania kuchni fusion albo molekularnej. Spora część z nas, klientów, idzie do lokalu po to, żeby się dobrze najeść! Restauratorzy idą więc w stronę pierogów, wymyślnych burgerów czy miliarda odmian pizzy i makaronów. Odchodzi się od hołdowania kuchni francuskiej, która choć wykwintna, to jednak bywa tak przekombinowana, że aż się nie chce tego zamawiać. Czy to źle? No cóż, o gustach się nie dyskutuje – jedni pójdą prosto z ulicy na schabowego, inni z kolei zaklepią stolik w restauracji Amaro, poczekają pół roku i zasiądą do dań tak wymyślnych, iż kelner będzie musiał ich poinstruować jak to się je. Każdy lubi coś innego i to jest właśnie piękne w rynku gastronomicznym.

KULINARNA REWOLUCJA W NASZYCH DOMACH

A jak się ma cała ta rewolucja do naszych prywatnych kuchni? Staram się być na bieżąco z tym, co się dzieje. Prowadzę tego bloga oraz profile na różnych portalach społecznościowych (ikonki przekierowujące znajdziecie na blogu, zapraszam do odwiedzania), więc trochę tam widzę co się pichci w naszych domach. Dawniej miał być przepych, peklowane szynki, pasztety na bogato, egzotyczne owoce, wymyślne potrawy. Teraz główne trendy to żywność fit (zdrowa, dla aktywnych), posiłki typu RAW (bez gotowania, na surowo), weganizm (warzywa i owoce, nic pochodzenia odzwierzęcego), albo kuchnia oparta w jak największym stopniu na własnej pracy (hodowla warzyw, własnoręczna obróbka mięs). Jesteśmy z każdym dniem bardziej świadomymi konsumentami, nie kierujemy się już aż tak reklamą i marketingiem. Czytamy o jedzeniu, wiemy więcej i chcemy o siebie dbać. Przybywa osób,których w ogóle nie kręci wykwintne żarcie na mieście, znajdą się nawet tacy, którzy na imprezy rodzinne chodzą z własnymi pudełkami. Niewielu śmiałków próbuje powtórzyć wyczyny kucharzy kuchni molekularnej, nie jara nas już tak przepis od znanego kucharza, choć fakt – oni wciąż są w jakimś stopniu naszymi autorytetami. Przerabiamy przepisy na znane dania pod siebie, robimy sałatkę cezar w tysiącu odsłon, pizzę na spodzie z kalafiora, owoce morza z mieszanką warzywną z zamrażarki…

W JAKIM KIERUNKU IDZIE TA KULINARNA REWOLUCJA?

Na to pytanie trudno odpowiedzieć. Społeczeństwo tak się teraz interesuje żywnością i gastronomią, że aż miło patrzeć. Dzisiaj każdy z nas wie tyle, ile kiedyś wiedzieli szefowie kuchni. Staliśmy się świadomymi konsumentami, a to nie ułatwia sprawy restauratorom, ponieważ muszą się bardziej nagimnastykować, aby do siebie zwabić, a przede wszystkim zatrzymać klientów. Puki co trendy mnożą się jak grzyby po deszczu, więc z pewnością będzie ciekawie!

kulinarna-rewolucja

Zapisz

Podziel się
Poprzedni post Kolejny post