Co można zjeść na stokach Chopoku na Słowacji?

23 lutego 2018opycha.pl

W Polsce mamy wiele wspaniałych miejsc, które warto odwiedzić, ale jednak wiele osób zimą wybiera zagraniczne kierunki. Jesteś jedną z nich? Fantastycznie, w takim razie mój dzisiejszy wpis może Cię zainteresować. Ja od kilku lat każdej zimy jechałam do Włoch, jednak w tym sezonie wybrałam się na Słowację. Słowacki Chopok to dość popularny kierunek wśród Polaków, bo jest niedaleko, ceny względnie podobne. Przy tym można mieć poczucie, iż odhacza się kolejny zwiedzony kraj na mapie Europy. Prowadzę blog kulinarny, więc przybliżę Ci dziś z grubsza co można zjeść na stokach Chopoku na Słowacji.

Co można zjeść na stokach Chopoku na Słowacji?

Flagowe danie na stoku – langosz

Ja swoje pierwsze langosze jadłam kilka lat temu w Rumunii i bardzo mi smakowały. Tym bardziej się ucieszyłam, że langosz to popularna pozycja w słowackim menu. Taka przyjemność kosztowała mnie 4 euro za sztukę. Czy warto? No cóż, te rumuńskie langosze były puszyste i złożone jak omlet ze śmietaną w środku. Na Słowacji podstawa jest ta sama – ciasto drożdżowe smażone na głębokim oleju. Mnie zaskoczył głównie fakt, że ów placek już z daleka pachniał czosnkiem, po spożyciu wyziew miało się konkretny, ale w samym placku smak czosnku się jakoś specjalnie nie wybijał. Kolejna różnica to konsystencja. Słowackie langosze (przynajmniej te na stoku) mają puszyste brzegi, ale spieczone i chrupiące ciasto w środku, które wypełnia się tartym serem i keczupem. Konstrukcja przypomina troszeczkę pizzę. Oczywiście langosze robione są w zastraszającym tempie i jeszcze bardziej zastraszających ilościach, zatem nawet nie są dobrze odcedzone. Przez to na talerzu możesz się spodziewać kałuży tłuszczu (mam cichą nadzieję, że to olej, a nie frytura). Jeśli lubisz zjeść tłusto, to jako zapychacz może okazać się całkiem ok.co-mozna-zjesc-na-stokach-chopoku-na-slowacji-3

Gulasz z jelenia – prosto i ze smakiem

Drugą rzeczą, jaka mnie zainteresowała w barach przy stoku był gulasz z jelenia. Czy warto i czy faktycznie jest tam jeleń? Porcja gulaszu z jelenia kosztowała 4,5 euro, czyli 50 centów więcej niż langosz. Zapłaciłam, Pan nalał mi z wielkiego gara porcję, która składała się z kilku sporych kawałków mięsa, kilku kawałków ziemniaka, dużej ilości sosu, a do zestawu załączono kilka skibek chleba. Ogólne wrażenia mam całkiem pozytywne. Mięso jak to w gulaszu, nie jest do końca oczyszczone, ale na tyle długo się dusiło, że wszelakie elementy, które zwykle doprowadzają mnie do nerwicy tutaj przeszły bez większego echa. Samo mięso całkiem dobre, tak samo jak i sos. Ziemniaczki natomiast sprawiały, że gulasz był bardziej syty. Fajna sprawa, iż potrawa była mi podana bardzo gorąca, więc mimo warunków klimatycznych bardzo długo trzymała ciepło, a jak pewnie się ze mną zgodzisz, zimny gulasz smakuje średnio. Jeśli więc wylądujesz na Chopoku i będziesz się zastanawiać, czy warto wydać te kilka euro, to ja radzę to zrobić. Taki gulasz z jelenia jest ciekawszy niż np. zapiekanka w tej samej cenie.

Co można zjeść na stokach Chopoku na Słowacji

Alternatywa dla burgera, czyli cygańska buła

Tutaj mam troszkę zagwozdkę, ponieważ dałam ciała i nie zrobiłam zdjęcia menu, a nie do końca wiem jak dosłownie nazywała się po słowacku ta cygańska buła. Niestety musisz intuicyjnie w menu znaleźć obrazek z bułą z mięsiwem, który w nazwie dania ma słowo „cigán”. Cygańska buła kosztowała 5 euro, a zawierała w sobie szarpaną wieprzowinę, cebulę, ogórka korniszona i musztardę. Składniki proste, ale smak akuratny. Jak sam możesz ocenić, każda ze składowych do siebie fanie pasuje, a stok to nie jest miejsce, gdzie się kulinarnie eksperymentuje, bo jednak lepiej nie mieć potem gastrycznych przygód 😉 Czy buła warta tych pieniędzy? Po raz kolejny odniosę się do langosza – jeśli za tłustego placka drożdżowego masz zapłacić 4 euro, to może jednego dnia warto jednak dorzucić jeszcze jedno euro, aby zjeść coś z dobrym mięskiem. Buła oczywiście jest zapieczona w opiekaczu, zatem dostaniecie ciepły posiłek, a to jednak istotne zimą, na powietrzu.

co mozna zjeść na stokach Chopoku na Słowacji

Co ostatecznie sądzę o słowackim jedzeniu na stokach Chopoku?

Cóż mogę Ci tu napisać… zasady gastronomii na stokach są proste – sprzedać jak najtańszy produkt za jak najwyższą cenę. Z tego właśnie względu nie spodziewałam się rewelacji. Muszę jednak przyznać, iż możliwość zakupu gulaszu z jelenia bardzo pozytywnie mnie zaskoczyła. Langosz z kolei jest dobrą zapchajką, jeśli ktoś jak silnik diesla lubi przepalać olej 😉 Aby wszystko wypośrodkować zawsze można kupić cygańską bułę łączącą w sobie mięcho i pieczywo. Nie będę ściemniać, moja chałupa stała w ciemnym lesie, blisko do stoku, ale daleko od miasta, zatem raczej marne szanse na stołowanie się w restauracjach. Mało tego, w jedynej restauracji, w jakiej jadłam przed wjazdem na Jasną (tam mieszkałam) zamówiłam zupę czosnkową, flagową polewkę słowackich gór, ale niestety była baaardzo przesolona, a smażony syr też mego serca nie skradł. Polecam w miarę możliwości mieszanie posiłków przygotowanych samodzielnie z lokalnym jedzeniem, dzięki czemu nie pójdziesz z torbami, a jednocześnie będziesz miał spokojne sumienie, bo spróbujesz czegoś miejscowego. A, no tak, o mały włos zapomniałam, bo tutaj jedna rzecz nie zawodzi – piwko, koniecznie zimne. W większości czeskie, ale bardzo dobre! Zatem życzę smacznego słowackiego jedzonka, pysznego zimnego piwka i fantastycznych warunków na stoku!

co mozna zjeść na stokach Chopoku na Słowacji

Podziel się
Poprzedni post Kolejny post

Privacy Preference Center

Advertising

Analytics

Other