Bo w kuchni trzeba zapierdalać…

6 marca 2017opycha.pl

Pewnie zdarza Wam się oglądać w telewizji różne show. W większości z nich aż roi się od przekleństw, wszyscy na siebie wrzeszczą, uwijając się jak w ukropie. Do historii przechodzą już ekscesy Magdy Gessler, która rzuca w szefów kuchni żarciem i wydaje z siebie przy tym bardzo różne dźwięki. Nie raz już usłyszałam „ja bym to może nawet oglądał, gdyby to nie było aż tak reżyserowane”. Jako osoba, która kilka lat pracowała w kuchni mogę szczerze powiedzieć – w pewnym stopniu pewnie reżyserowane, ale nie do końca. Bo w kuchni trzeba zapierdalać…

bo-w-kuchni-trzeba-zapierdalac

RESTAURACJA OD KUCHNI

Tak zwane darcie mordy, uwijanie się jak w ukropie, niecenzuralne słowa, to wszystko jest w kuchni normalne. Praca na kuchni to nie jest wyłącznie mieszanie w patelni i mycie garów. Jeśli lokal ma sporo klientów, to z pewnością ta praca będzie się wiązać z wydzieraniem się na siebie, całą masą bluzgów rzuconych nie tylko pod nosem, a do tego potem lecącym po tyłku. Choć ma być smacznie jak u mamy, to niestety atmosfera pracy jest diametralnie odmienna od domowych pieleszy. Najciekawszym jednak aspektem tej pracy jest fakt, że nawet jeśli dwoje ludzi w momencie największego obłożenia wykrzyczy sobie cały słownik łaciny kuchennej, to nikt się nie obraża. Nikt się nie brandzluje. Jeśli zespół składa się z odpowiednich osób na odpowiednim miejscu, to dynamika pracy jest taka, a nie inna, ale wszyscy są szczęśliwi, zadowoleni, i choć w pracy mogą się niekiedy zmieszać z błotem, to bez problemu zrzucają na koniec fartuchy i idą ze sobą na piwo po robocie.

I PO CO TO WSZYSTKO?

Ja doskonale pamiętam swoje początki. Przerażenie, zagubienie, zmęczenie. Każdy czegoś ode mnie chciał, wszystko musiało być na teraz, a ja miałam jeszcze do zrobienia kilkaset sztuk sajgonek, 10 kg kapusty do poszatkowania na surówkę, 5 kg cebuli do obrania… Oczywiście na miłe zakończenie dnia trzeba było jeszcze posprzątać! Pierwsze dni były dla mnie prawdziwą masakrą. Nie była problemem ciężka praca, o nie. Dużo trudniej było mi się przestawić na jakiś totalnie pokręcony system pracy. Trzeba było co chwilę zajmować się czymś innym, a w międzyczasie wracać do głównych zajęć. Trzeba było wiedzieć co jest ważne, a co ważniejsze. Trzeba było wiedzieć kogo słuchać, a kogo można olać. Ale przede wszystkim trzeba było się nauczyć mieć twardą dupę i nie brać do siebie każdej awantury. Część z Was już pewnie się zastanawia po co ludzie się zatrudniają w kuchni, skoro to taka harówka… No cóż, jest takie powiedzenie – jeśli będziesz się zajmował tym, co jest twoją pasją, to nigdy nie będziesz musiał pracować. Jeśli ktoś nie ma serca do kuchni, to nie wytrzyma w takiej pracy. Z drugiej strony tam, gdzie jest serce,tam są emocje. Do tego wieczny pęd i stres. Taka mieszanka musi być wybuchowa! W zamian natomiast można otrzymać różne rzeczy – od uśmiechu zadowolonych klientów, poprzez uścisk dłoni prezesa, a na satysfakcji i dobrych pieniądzach kończąc.

WYREŻYSEROWANE?

Jeśli więc będziecie po raz kolejny oglądać jakiś show lub film o pracy w restauracyjnej kuchni i w momencie, gdy zaczyna się draka przyjdzie Wam do głowy pytanie, czy to wyreżyserowane przypomnijcie sobie moje słowa – w kuchni trzeba zapierdalać, muszą być emocje i muszą lecieć iskry! Może i reżyser zrobił swoje, coś podkolorował, coś zmontował i coś wyolbrzymił, ale  praca w kuchni tak wygląda, są tam emocje, darcie mordy i cała gama przekleństw. W tym wszystkim pamiętajcie też, iż zwykle z tego zestawienia powstaje coś pięknego, pysznego, co cieszy nasze oko i podniebienie… Nie studźcie więc swojego temperamentu, nie cenzurujcie swojego języka i nie róbcie z siebie świętoszka, bo gdzie są prawdziwe uczucia, tam jest prawdziwe jedzenie!

Podziel się
Poprzedni post Kolejny post